"Rzeczpospolita": Nie ma kto posprzątać zaśmieconych lasów

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
13 lutego 2019, 01:44
Do usuwania rzeczy porzuconych na dzikich wysypiskach nie palą się ani gminy, ani właściciele nieruchomości. Brakuje też skutecznych narzędzi w prawie - pisze środowa "Rzeczpospolita".

Gazeta podkreśla, że dzikie wysypiska to "zmora wielu gmin". "Z zeszłorocznego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że w 13 na 22 kontrolowane gminy istnieją (lub istniały) dzikie, nieuprzątnięte wysypiska" - czytamy.

"Przepisy są jednoznaczne, lecz - jak się okazuje - trudne do wykonania. Gminy mają obowiązek odbierać do swoich mieszkańców odpady wielkogabarytowe" - podkreśla "Rzeczpospolita".

Jak wskazuje gazeta, mogą to robić na dwa sposoby: poprzez utworzenie selektywnych punktów odbioru odpadów albo odbierając je bezpośrednio od mieszkańców z terenu nieruchomości lub w formie tzw. mobilnych PSZOK (punktów selektywnej zbiórki odpadów).

W wielu wypadkach te zasady dobrze działają, ale w innych okazują się niewystarczające. W efekcie niejedną starą kanapę czy fotel można jeszcze znaleźć porzucone poza miastem, np. w lesie czy przydrożnym rowie. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj