Kody zdrowia, drony i aplikacje na telefon. Epidemia COVID-19 ujawnia skalę nadzoru nad obywatelami w Chinach

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
6 marca 2020, 19:28
Chiny ludzie populacja demografia fot . thebigland
Epidemia COVID-19 ujawnia skalę nadzoru nad obywatelami w Chinach fot . thebigland/ShutterStock
Chińskie media chwalą użycie technologii w walce z koronawirusem – od „kodów zdrowia” na smartfonach po drony pilnujące noszenia maseczek. Krytycy oceniają jednak, że epidemia ujawniła skalę nadzoru nad obywatelami i dała władzom pretekst, by go zacieśniać.

Podległa komunistycznym władzom prasa Chin kontynentalnych podawała wiele przykładów zastosowania Wymieniano m.in. automaty do pomiaru temperatury ciała, roboty wyręczające lekarzy w niektórych obowiązkach, kaski wykrywające ludzi z gorączką i systemy sztucznej inteligencji pomagające w diagnostyce medycznej czy analizie danych epidemiologicznych.

Powstały również do sprawdzania, czy nie jechało się pociągiem lub nie leciało samolotem z kimś, u kogo potwierdzono zakażenie. Dostępne są również interaktywne plany miast, przedstawiające miejsca zamieszkania zdiagnozowanych pacjentów.

Chińczycy od dawna zdają sobie sprawę, że są śledzeni przez najbardziej zaawansowany system na świecie, ale epidemia sprawiła, że część z tej technologii wyszła z cienia. Dała też władzom usprawiedliwienie do jej stosowania – oceniła agencja Reutera.

>>> Czytaj też: WHO: Koronawirus nie zniknie latem jak grypa. To fałszywa nadzieja

Reuters opisał przypadek mężczyzny z miasta Hangzhou, który po powrocie z wyjazdu w interesach otrzymał telefon z policji. Na podstawie numeru rejestracyjnego jego samochodu ustalono, że był w Wenzhou – mieście, w którym odnotowano wówczas wzrost liczby zakażeń.

Mężczyźnie powiedziano, by przez dwa tygodnie nie opuszczał mieszkania. Ten jednak, znudzony, wyszedł z domu już po 12 dniach. Tym razem zadzwoniła do niego nie tylko policja, ale również jego szef. Okazało się, że wyśledziły go kamery monitoringu, wyposażone w technologię rozpoznawania twarzy. W ramach ostrzeżenia władze poinformowały o tym jego firmę.

„Byłem trochę zszokowany możliwościami i skutecznością sieci masowego nadzoru. Dzięki technologii sztucznej inteligencji i big data mogą śledzić nasze ruchy praktycznie w każdej chwili i w każdym miejscu” - powiedział Reuterowi mężczyzna, zastrzegając anonimowość.

Hangzhou było również pierwszym miastem, w którym wprowadzono tzw. kod zdrowotny w Alipay, popularnej aplikacji do płatności mobilnych. System przydziela użytkownikom kod – zielony, żółty albo czerwony – który wskazuje, czy i jak długo powinni być odizolowani od społeczeństwa, czy mogą na przykład korzystać z metra i wchodzić do centrów handlowych.

Dziennik „New York Times” przeanalizował kod źródłowy aplikacji i doszedł do wniosku, że system robi więcej, niż tylko przydzielanie kodów. Wydaje się, że wysyła również policji informacje – podała gazeta, oceniając, że jest to wzór dla nowych rodzajów automatycznej, które mogą pozostać w użyciu długo po zakończeniu epidemii.

Jak podkreśla „NYT”, poruszanie się po Hangzhou stało się niemal niemożliwe bez pokazywania. Propagandowe transparenty przypominają o zasadach: „Kod zielony, chodzisz swobodnie. Czerwony lub żółty, zgłoś się natychmiast”. Pod koniec lutego chińska prasa informowała, że program rozciągnięto na ponad 200 miast w całym kraju, a w prowincji Zhejiang, której stolicą jest Hangzhou, w systemie zarejestrowało się już prawie 90 proc. mieszkańców.

Ekspertka ds. Chin z organizacji praw człowieka Human Rights Watch Maya Wang oceniła, że chińskie władze wprowadzały wcześniej przy okazji ważnych wydarzeń nowe narzędzia nadzoru, które pozostały w użyciu po zakończeniu tych imprez. Podała przykłady igrzysk olimpijskich w Pekinie w 2008 roku i wystawy Expo w Szanghaju w roku 2010. „Okazuje się, że epidemia koronawirusa jest jednym z tych przełomowych momentów w historii szerzenia się masowego nadzoru w Chinach” - dodała, cytowana przez „NYT”.

>>> Czytaj też: Zarażony koronawirusem Polak przyleciał do kraju Ryanairem. Sanepid dociera do pozostałych pasażerów

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj