Tak zarabiały fundusze inwestycyjne przez ostatnie 11 lat

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
25 marca 2011, 04:32
Pieniądze Fot. sxc.hu, autor: jleavell
Pieniądze Fot. sxc.hu, autor: jleavell/Forsal.pl
Wystarczyło sześć słusznych decyzji aby w ciągu ostatnich 11 lat potroić zainwestowany w fundusze inwestycyjne kapitał. Eksperci wzięli pod lupę fundusze i sprawdzili, ile dało się na nich zarobić od 2000 r.. Zobacz, gdzie dało zarobić się najwięcej.

Z analiz ekspertów Open Finance wynika, że inwestor, który począwszy od 2000 roku regularnie co miesiąc inwestowałby 100 zł w fundusz polskich akcji   mógł zgromadzić prawie 21,5 tys. zł. Przy sumie dokonanych wpłat w wysokości 13,5 tys. oznacza to całkowity zysk na poziomie blisko 60 proc., co przekłada się na średnią roczną stopę zwrotu rzędu 4,1 proc. Tyle wyniosła średnia dla 11 działających nieprzerwanie od tego czasu funduszy. W przypadku najlepszych z nich zyski sięgnęły 95 proc., czyli ok. 6,2 proc. średnio rocznie. Prezentowane stopy zwrotu są zyskami brutto, czyli przed odliczeniem 19-proc. podatku. Gdyby go uwzględnić, średni roczny zysk dla wszystkich funduszy stopniałby do 3,3 proc., a dla tych najlepszych do ok. 5 proc. W latach 2000-2010 średnia roczna inflacja wyniosła 3,4 proc., a to oznacza, że realny zysk przyniosły tylko te fundusze, które odnotowały wyższe stopy zwrotu netto. W omawianym okresie było ich pięć (na 11 analizowanych).

>>> Zobacz też: Surowce będą drożeć. Załamanie na rynku dopiero za 2 lata

Jednak od funduszy akcji oczekiwałoby się więcej, zwłaszcza mając na uwadze wysokie ryzyko związane z tym rodzajem inwestycji. Zyski na poziomie inflacji można przecież w stosunkowo bezpieczny sposób wypracować przy użyciu lokat bankowych czy obligacji skarbowych, wystarczy aktywnie przeglądać oferty i wybierać te z najwyższymi odsetkami. W przypadku większości funduszy akcyjnych, inwestując regularnie bez oglądania się na aktualną koniunkturę rynkową, w ostatnich jedenastu latach trudno było liczyć na dużo więcej, a nawet jeśli się to udało, to trzeba jeszcze było mieć nieco szczęścia, żeby trafić na ten właściwy fundusz inwestycyjny. Sposobem na to, żeby zwiększyć szanse na zysk, jest wykazanie choćby minimum aktywności w zarządzaniu swoimi oszczędnościami, reagując na występujące na giełdach akcji naprzemiennie okresy hossy i bessy. Przyjęcie prostej zasady, że przy spadku indeksu WIG o co najmniej 20 proc. od poprzedniego szczytu dokonujemy konwersji na fundusz pieniężny, a gdy po jakimś czasie indeks wzrośnie o przynajmniej 20 proc. od ostatniego dołka wracamy z powrotem do funduszu akcji (płacąc przy tym ewentualny podatek od zysków i prowizje) powoduje, że w omawianym okresie średni całkowity zysk przed opodatkowaniem funduszy polskich akcji przekroczyłby 136 proc., a średnio rocznie sięgnąłby 7,9 proc. Oznaczałoby to, że z wpłaconych 13,5 tys. zł, jak w powyższym przykładzie, średnio można by było odłożyć niemal 32 tys. zł, czyli o połowę więcej niż w przypadku inwestowania regularnego, ale pasywnego. Od 2000 roku naliczyliśmy trzy takie cykle, w których sprzedawaliśmy (po spadku WIG-u o 20 proc.), a następnie kupowaliśmy (po wzroście o WIG-u o 20 proc.).

Przy zastosowaniu opisanej powyżej prostej formy „timingu”, czyli reagowania na bieżące wydarzenia rynkowe zgodnie z przyjętą na początku strategią, zwraca uwagę także to, że poza zdecydowanym zwiększeniem szansy na realny zysk (w omawianym przykładzie zanotowały go wszystkie fundusze), mniejsze jest też ryzyko wybrania funduszu, który będzie wypadał słabo na tle konkurencji. W przypadku systematycznego inwestowania bez zastosowania „timingu” różnica pomiędzy najlepszym a najsłabszym funduszem akcji była bowiem niemal czterokrotna, podczas gdy po jego zastosowaniu dwukrotna. Zakres procentowej zmiany wartości inwestycji czy indeksu, po osiągnięciu której zamykamy czy rozpoczynamy inwestycję, można ustalić na mniejszym poziomie od tego przyjętego w naszym przykładzie, np. na 10 czy 15 proc. Ponieważ żeby odrobić spadek o 20 proc. potrzebny jest wzrost o 25 proc., można też zróżnicować wysokość progów w zależności od tego, czy dotyczą wzrostu czy spadku. Trzeba jednak pamiętać, że na im mniejszym poziomie ustalimy progi, tym częściej będzie zachodziła konieczność dokonywania konwersji. A w przypadku, gdy będzie to związane z dodatkowymi kosztami (prowizje, podatek) może się okazać, że będzie to nieopłacalne. Dlatego w przypadku funduszy warto wybierać fundusze parasolowe, gdzie korzysta się z odroczenia podatku od zysków kapitałowych do czasu ostatecznego wyjścia z inwestycji. Warto też zawczasu dokładnie przestudiować tabele opłat i prowizji pod kątem wysokości opłat w przypadku dokonywania ewentualnych konwersji (zamian) pomiędzy funduszami.

369734-stopy-zwrotu-funduszy-polskich-akcji-w-latach-2000-2011-inwestujac-systematycznie-100-zl-miesiecznie-z-timingiem.jpg
Stopy zwrotu funduszy polskich akcji w latach 2000-2011 (inwestując systematycznie 100 zł miesięcznie z timingiem)
369748-stopy-zwrotu-funduszy-polskich-akcji-w-latach-2000-2011-inwestujac-systematycznie-100-zl-miesiecznie-bez-timingu.jpg
Stopy zwrotu funduszy polskich akcji w latach 2000-2011 (inwestując systematycznie 100 zł miesięcznie, bez timingu)
369765-srednioroczne-zyski-funduszy-akcji-polskich-w-latach-2000-2011.jpg
Średnioroczne zyski funduszy akcji polskich w latach 2000-2011
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj