Kosztowne zaniechania za kratami. Dlaczego polskie więziennictwo się sypie? [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 marca 2020, 18:12
więzienie
Resocjalizacja to bardzo szerokie zagadnienie, ale sprowadza się do jednej rzeczy: chodzi o to, by człowiek, który jednak trafił do więzienia, nie wyszedł z zakładu gorszy i by był przystosowany do życia na zewnątrz. /ShutterStock
W 2015 r. Służba Więzienna była trzecim przewoźnikiem w kraju. Jej samochody pokonały w sumie 7 mln km – więcej miały chyba tylko dwa przedsiębiorstwa transportowe. Wywiad z płk Jarosławem Kardasiem, byłym zastępcą dyrektora generalnego Służby Więziennej.
4462013-u747ef-29-kardas-jaroslaw0037-wg-fot-20wojtek-20gorski-20-p.jpg
płk Jarosław Kardaś w Służbie Więziennej spędził ponad 30 lat, był zastępcą dyrektora generalnego SW, w 2016 r. odszedł na emeryturę - fot. Wojtek Górski

Aby odbyli karę. Ale to po wyroku. Można ich również zatrzymać tymczasowo w okresie, gdy prowadzone jest postępowanie – by nie mataczyli.

Prowadzi się ją ze skazanymi, nie tymczasowo aresztowanymi. Resocjalizacja to bardzo szerokie zagadnienie, ale sprowadza się do jednej rzeczy: chodzi o to, by człowiek, który jednak trafił do więzienia, nie wyszedł z zakładu gorszy i by był przystosowany do życia na zewnątrz. Czasami to są prozaiczne rzeczy: trzeba nauczyć go, by rano wstał, umył się i poszedł do pracy. Najlepszą rzeczą byłoby odwzorowanie w więzieniach zwykłego życia. Jeśli ktoś jest młody, to powinien się też uczyć. Pobyt w więzieniu powinien dawać szansę zdobycia zawodu czy podniesienia wykształcenia. To byłby ideał.

Jest zdecydowanie trudniejsza i o wiele mniej różowa – warunki w więzieniach są bardzo kiepskie. W latach 90. przeprowadzono dwie fundamentalne zmiany, lecz nie zrobiono trzeciej. Równie ważnej. Pierwsza z wprowadzonych reform sprawiła, że człowiek trafiający do zakładu przestał być przedmiotem, a stał się podmiotem. Zyskał prawa, których funkcjonariusze muszą przestrzegać. Symboliczna była zmiana, że do skazanego trzeba się zwracać per pan. Ma on również prawo pisać skargi do instytucji, które mogłyby mu pomóc. Ma także prawo do opieki medycznej. To naprawdę wiele uprawnień, które kiedyś były nie do pomyślenia.

To prawda. Wynika to z tego, że osadzony, który nie może uzyskać odpowiedniej opieki w jednostce penitencjarnej, jest przewożony do szpitala na zewnątrz – i tam traktowany jak pacjent prywatny, poza kolejką. Państwo nawet płaci za niego podwójnie. Często skazany jest ubezpieczony, a Służba Więzienna i tak się do niego dorzuca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj