Nowy wiek emerytalny w Polsce. Ekspert mówi o konieczności zmian
Temat wieku emerytalnego powrócił po wypowiedzi Oskara Sobolewskiego, eksperta emerytalnego i rynku pracy. W programie "Onet Rano Finansowo" zwrócił on uwagę, że obecna konstrukcja systemu działa na niekorzyść kobiet.
Powinniśmy dążyć do tego, żeby wyrównać wiek emerytalny w górę, a nie w dół - ocenił ekspert. Podkreślił również, że wiek emerytalny kobiet w Polsce należy do najniższych w Unii Europejskiej, co przekłada się na wysokość wypłacanych świadczeń.
Obecnie powszechny wiek emerytalny wynosi 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. Takie zasady obowiązują od 1 października 2017 roku. Osiągnięcie wskazanego wieku daje prawo do złożenia wniosku, ale nie oznacza obowiązku zakończenia pracy.
Dłuższa praca oznacza wyższą miesięczną wypłatę
Przesunięcie momentu przejścia na emeryturę zwiększa świadczenie z dwóch powodów. Pracownik nadal opłaca składki, a zgromadzony kapitał jest dzielony przez mniejszą liczbę miesięcy dalszego życia.
ZUS wylicza, że w przypadku 60-latka sam rok odłożenia decyzji o pobieraniu emerytury może podnieść świadczenie o około 3,7%. Po pięciu latach różnica wynikająca wyłącznie z krótszego okresu pobierania świadczenia może przekroczyć jedną piątą. Do tego dochodzą nowe składki i waloryzacja kapitału, dlatego rzeczywisty wzrost może być większy.
Nie oznacza to jednak, że każda osoba powinna pracować do 65. czy 67. roku życia. Możliwości są bardzo różne. Inaczej wygląda sytuacja pracownika biurowego, a inaczej osoby wykonującej ciężką pracę fizyczną, opiekującej się chorym członkiem rodziny albo mającej problemy zdrowotne. Dlatego eksperci mówią nie tylko o podniesieniu wieku, lecz również o rozwiązaniach ochronnych dla osób, które nie są w stanie pracować dłużej.
Jaki wiek emerytalny jest brany pod uwagę?
Na razie nie ma jednego uzgodnionego projektu. W debacie pojawia się jednak kilka możliwych wariantów.
Najdalej idący zakłada podniesienie wieku emerytalnego kobiet z 60 do 65 lat i zrównanie go z wiekiem obowiązującym mężczyzn. Taki model byłby najprostszy, ale prawdopodobnie wywołałby również największy sprzeciw społeczny.
Drugi wariant to kompromisowy wiek wynoszący 62 lub 63 lata dla obu płci. Kobiety pracowałyby wówczas dłużej, natomiast mężczyźni mogliby uzyskać prawo do świadczenia nieco wcześniej. Taka propozycja była wskazywana jako jeden ze sposobów stopniowego wyrównania zasad, nie jest jednak oficjalnym projektem rządowym.
Trzecie rozwiązanie zakładałoby powolne podnoszenie wieku emerytalnego kobiet, aż do zrównania w wiekiem emerytalnym mężczyzn. Zdaniem Sobolewskiego możliwym rozwiązaniem przejściowym mogłoby być podniesienie wieku emerytalnego kobiet do 63 lat przy pozostawieniu 65 lat dla mężczyzn. Według niego taki krok pozwoliłby zwiększyć przyszłe emerytury kobiet.
Minister chce dyskusji o zrównaniu wieku emerytalnego
Od jakiegoś czasu o potrzebie rozpoczęcia debaty mówi również Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej. Oceniła, że ktoś musi wprowadzić ten temat do dyskusji publicznej, nawet jeśli jest on politycznie trudny. Jednak jej ostatni pomysł dotyczący zmian emerytalnych w Polsce wywołał prawdziwą burzę.
Bezdzietne kobiety na emeryturę później?
W rozmowie z Wirtualną Polską Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła, że warto rozpocząć dyskusję nad powiązaniem wieku emerytalnego kobiet z posiadaniem dzieci.
Zdaniem minister kobiety, które wychowują dzieci ponoszą dodatkowy wysiłek związany z ich opieką i wychowaniem. Dlatego - jak argumentowała - można rozważyć pozostawieni im obecnego wieku emerytalnego. Z kolei kobiety, które nie mają dzieci, miałyby przechodzić na emeryturę na takich samych zasadach jak mężczyźni, czyli po ukończeniu 65. roku życia.
Propozycja niemal natychmiast wywołała falę komentarzy. Krytyczne głosy pojawiły się nie tylko wśród ekspertów i opinii publicznej, ale również w koalicji rządzącej. Przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej, PSL oraz Lewicy podkreślali, że nie prowadzą prac nad takimi rozwiązaniami i nie popierają uzależniania wieku emerytalnego od posiadania dzieci.
Przeciwnicy pomysłu zwracają uwagę, że część kobiet nie ma dzieci nie z własnego wyboru, lecz z powodów zdrowotnych lub życiowych. Pojawiły się także pytania o równe traktowanie mężczyzn oraz zgodność takiego rozwiązania z konstytucyjną zasadą równości.
Na razie jest to wyłącznie propozycja przedstawiona w publicznej debacie. Nie powstał projekt ustawy ani nie rozpoczęto prac legislacyjnych nad wprowadzeniem takich zmian. Dyskusja pokazuje jednak, że temat przyszłości wieku emerytalnego w Polsce wraca coraz częściej, a eksperci i politycy przedstawiają coraz odważniejsze koncepcje reform.
Polacy chcą zrównania wieku, ale najczęściej w dół
Wyniki sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” pokazały, że 53,8% badanych popiera jakąś formę zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. Najwięcej, bo 21,9%, chciałoby jednak ustalenia wspólnego wieku na poziomie 60 lat. Niemal jedna piąta ankietowanych wskazała wspólny próg wynoszący 63 lata, a 14,2% poparło zrównanie wieku do 65 lat. Z kolei 37%. respondentów nie widziało potrzeby zmiany obecnych zasad.
Oznacza to, że samo hasło zrównania wieku emerytalnego cieszy się stosunkowo dużym poparciem, ale społeczne oczekiwania różnią się od rekomendacji ekonomistów. Wielu Polaków wolałoby skrócenie okresu pracy mężczyzn, podczas gdy eksperci wskazują, że takie rozwiązanie jeszcze bardziej obciążyłoby system i obniżyło przyszłe świadczenia.
Demografia coraz mocniej naciska na system emerytalny
Dyskusja nie dotyczy wyłącznie równości kobiet i mężczyzn. Polska szybko się starzeje, rodzi się mniej dzieci, a liczba osób pracujących w stosunku do liczby emerytów będzie się zmniejszać.
W takim systemie coraz mniejsza grupa aktywnych zawodowo finansuje składki i podatki, z których wypłacane są bieżące świadczenia. Sam zapis na indywidualnym koncie w ZUS decyduje o wysokości emerytury konkretnej osoby, ale bieżące wypłaty muszą być pokrywane z wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i dotacji budżetowej.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy rekomendował Polsce stopniowe zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, a następnie jego powiązanie ze zmianami długości życia. MFW wskazywał, że mogłoby to poprawić sytuację finansową systemu oraz zwiększyć aktywność zawodową. Jednocześnie w raporcie z 2026 roku odnotowano, że w Polsce nie ma obecnie inicjatywy ustawodawczej, która wprowadzałaby taką zmianę.
Podniesienie wieku nie może być jedyną reformą
Samo przesunięcie granicy wieku nie rozwiąże problemu, jeżeli osoby po 55. czy 60. roku życia nie będą mogły znaleźć lub utrzymać pracy. Reforma wymagałaby zmian na rynku pracy, szerszego dostępu do profilaktyki zdrowotnej i rehabilitacji, a także możliwości przekwalifikowania się.
Potrzebne byłyby również rozwiązania dla osób wykonujących zawody szczególnie obciążające fizycznie i psychicznie. Nie można oczekiwać, że każdy pracownik będzie zdolny do wykonywania tej samej pracy do 65. czy 67. roku życia.
W przypadku kobiet konieczne jest również uwzględnienie nieodpłatnej pracy opiekuńczej. Podniesienie wieku bez zapewnienia opieki nad osobami starszymi, chorymi i dziećmi mogłoby oznaczać, że część kobiet formalnie pozostawałaby w wieku produkcyjnym, ale w praktyce nie mogłaby kontynuować zatrudnienia.
Czy wiek emerytalny w Polsce zostanie podniesiony?
Obecnie nie ma uchwalonych przepisów ani rządowego projektu wprowadzającego nowy wiek emerytalny. Kobiety nadal nabywają prawo do emerytury po ukończeniu 60 lat, a mężczyźni po ukończeniu 65 lat.
Wypowiedź Oskara Sobolewskiego jest głosem eksperta i elementem coraz szerszej debaty, a nie zapowiedzią gotowej zmiany. Kierunek proponowany przez część ekonomistów jest jednak wyraźny: stopniowe wydłużanie aktywności zawodowej kobiet i zrównanie zasad dla obu płci.
Największym wyzwaniem będzie nie samo wskazanie nowej liczby, lecz przygotowanie reformy w taki sposób, aby dłuższa praca rzeczywiście prowadziła do wyższej emerytury, a nie do kilku lat bez zatrudnienia i bez świadczenia.
Doświadczona redaktorka i wydawca online, od lat związana z mediami branżowymi, zwłaszcza w obszarze budownictwa, wnętrz, biznesu i gospodarki. Specjalizuje się w SEO, marketingu treści i mediach internetowych. Autorka licznych artykułów i wywiadów. Prywatnie miłośniczka kotów, pasjonatka jazdy na rowerze i długich rozmów z ciekawymi ludźmi.
