Forsal logo

Został już tylko rok na dostosowanie się do nowych wymogów UE w sprawie prania pieniędzy. Firmy z Polski nie są na to gotowe

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
47 minut temu
Polskie firmy nie są gotowe na nowe obowiązki, których wymaga prawo UE w kwestii prania brudnych pieniędzy. Został tylko rok na spełnienie wymagań.
Polskie firmy nie są gotowe na nowe obowiązki, których wymaga prawo UE w kwestii prania brudnych pieniędzy. Został tylko rok na spełnienie wymagań./Shutterstock
Już równo za rok, 10 lipca 2027 we wszystkich państwach członkowskich UE zacznie być stosowane AMLR, unijne rozporządzenie dotyczące przeciwdziałania praniu pieniędzy. Dziś znane z nowych limitów wysokości transakcji i zakupów gotówkowych oraz wymogu sprawdzania klienta powyżej tych kwot przez nowe branże. Nowych obowiązków dla firm jest jednak więcej.

AMLR, czyli Anti-Money Laundering Regulation, to pierwsze kompleksowe Unijne rozporządzenie dotyczące przeciwdziałania praniu pieniędzy (AML), stosowane bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich, bez konieczności krajowej transpozycji.

Pranie pieniędzy po lipcu 2027 to nie tylko limity

Nowe przepisy zmienią sposób funkcjonowania podmiotów, które są nimi objęte – obok instytucji finansowych, ubezpieczycieli, prawników i notariuszy, w jego zakresie znajdą się platformy crowdfundingowe oraz sprzedawcy dóbr luksusowych, a pełniej niż dotąd objęci zostaną dostawcy usług kryptoaktywów.
Dla części z tych podmiotów oznacza to konieczność realnego wdrożenia wymogów, które dotychczas były przez nie ignorowane lub stosowane wybiórczo.

Firmy muszą być szczególnie wyczulone na limity: ogólnounijny limit 10 000 euro dla płatności gotówkowych oraz obowiązek weryfikacji klienta (CDD) już od 3000 euro przy transakcjach gotówkowych i od 10 000 euro przy pozostałych transakcjach okazjonalnych.
Dla wszystkich pakiet AML oznacza wyższe wymogi dokumentacyjne, bardziej rygorystyczną weryfikację klientów biznesowych i realne kary za braki w procesach.

Pranie pieniędzy w nowym prawie wprowadza nowe obowiązki dla polskiej firmy

Każda decyzja KYB (Know Your Business - poznaj swojego kontrahenta - weryfikacja podmiotów biznesowych pod kątem ich tożsamości, struktury organizacyjnej i legalności) będzie musiała być udokumentowana tak, by móc ją jasno uzasadnić w czasie kontroli nadzorcy - w Polsce GIIF lub KNF - działającego według standardów wyznaczanych przez nowy unijny urząd AMLA.
Organ kontrolujący będzie miał prawo żądać wglądu w historię weryfikacji, jej przebieg i podstawy oceny ryzyka. Brak pełnej ścieżki audytowej będzie traktowany jako naruszenie, i to niezależnie od tego, czy sama decyzja była merytorycznie poprawna.

Najpoważniejsza zmiana dotyczy jednak tego, jak głęboko i jak często wymagana będzie weryfikacja KYB czyli weryfikacja podmiotów biznesowych, z którymi firma chce lub już prowadzi współpracę.
Nowe przepisy wymagają jej regularnego powtarzania - przynajmniej raz w roku dla klientów wysokiego ryzyka, dla pozostałych przynajmniej co 5 lat.

Firmy przygotowane pozornie na nowe przepisy eliminujące pranie pieniędzy

Z ubiegłorocznego badania Deloitte „Navigating the EU AML/CFT Landscape", przeprowadzonego wśród przedstawicieli instytucji finansowych, wynika, że zdecydowana większość sektora popiera budowę nowego europejskiego ekosystemu regulacyjnego i deklaruje przygotowania do jego wejścia w życie. To jednak może być optymizm na wyrost.
- Przez lata compliance kojarzył się wyłącznie z nudnymi procedurami w bankach i innych instytucjach finansowych. To się zaraz zmieni. Branże, które dotychczas w ograniczonym stopniu budowały procesy KYB i wybiórczo stosowały te wymogi w praktyce, mają rok na wdrożenie wymogów, które instytucje finansowe budowały przez dekadę. Rozwiązania, które pozwalają skrócić ten czas z miesięcy do tygodni, mogą znacznie ułatwić takim podmiotom funkcjonowanie - zauważa Mateusz Pniewski, CEO i współzałożyciel TransactionLink.

I to jest wielka zmiana. Każda galeria, sprzedawca biżuterii czy innych dób o wartości powyżej 3000 euro, będzie zobligowany wykonać uproszczone CDD, procedury sprawdzenia kupującego.
W praktyce oznacza to konieczność identyfikacji klienta, weryfikacji jego tożsamości oraz ustalenia, czy nie reprezentuje innego, ukrytego beneficjenta rzeczywistego. Tak samo w Bolonii, Lizbonie, Sofii czy Warszawie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Bartosz Biskupski
Bartosz Biskupski

Dziennikarz z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się tematyką gospodarczą, prawną i finansową, szczególnie nowymi technologiami, i komunikacją oraz mediami. Poza dziennikarstwem zajmuje się fotografią, jeździ na nartach i uwielbia Hiszpanię.  Z marką INFOR związany wcześniej, zaczynał przygodę z dziennikarstwem w Gazecie Prawnej. Od kwietnia 2026 r. już jako dziennikarz internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu Forsal.pl.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZostał już tylko rok na dostosowanie się do nowych wymogów UE w sprawie prania pieniędzy. Firmy z Polski nie są na to gotowe »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj