Zdaniem zespołu analityków Ebury, w składzie: Enrique Díaz-Alvarez, Matthew Ryan i Roman Ziruk, rynek walut reaguje dość wstrzemięźliwie na obecne wydarzenia. Euro jest stabilne, dolar również i z interesujących nas walut jedynie złoty spada i jest najsłabszy od 2024 r.
Waluty reagują spokojne na dokonania Trumpa
Indeksy akcji pozostawały w ubiegłym tygodniu blisko rekordowych poziomów, a waluty poruszały się w wąskich przedziałach, bez wyraźnych oznak awersji do ryzyka. Najwidoczniej inwestorzy nauczyli się, by nie traktować nazbyt poważnie wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, który, jak wiadomo, od dawna często grozi, ale rzadko te groźby urzeczywistnia.
W każdym razie czas pokaże, czy jego ostatnie oświadczenia są rzeczywiście elementem negocjacyjnego teatru, charakterystycznego zarówno dla jego kariery biznesowej, jak i politycznej, a nie zupełnym impasem w rozmowach. Utrzymanie spokoju było możliwe z pewnością również dlatego, że nie pojawiły się żadne publikacje ekonomiczne ani dotyczące polityki monetarnej zdolne poruszyć rynki, tak wynika z komentarza analityków Ebury,
Rynki waluty stabilne w oczekiwaniu na istotne dane jakie pokaże gospodarka
Uwaga w USA skupi się w tym tygodniu na danych inflacyjnych. We wtorek (14.07) poznamy raport o inflacji CPI za czerwiec – oczekuje się w nim istotnego spadku miar ze względu na niższe ceny energii, niemniej w obliczu ostatnich ruchów na rynku oczekiwania te mogą być już nieaktualne.
Jako że Rezerwa Federalna jest w trakcie ograniczania swojego forward guidance, ale nadal wydaje się skłonna do podwyżek swoich stóp procentowych, wszelkie dane dotyczące dynamiki cen nabierają dodatkowego znaczenia. Inwestorów zainteresują również majowe dane o produkcji przemysłowej w strefie euro (środa 15.07) i miesięcznym PKB w Wielkiej Brytanii (czwartek 16.07).
Najsłabsze chwile polskiej waluty
Ubiegły tydzień przyniósł wyraźne osłabienie polskiego złotego, który radził sobie najgorzej z obserwowanych przez nas walut regionu. Kurs EUR/PLN mocno podbił pod koniec tygodnia, sięgając w piątek najwyższego od końcówki 2024 r. poziomu 4,35.
Osłabienie złotego wpisuje się w globalny kontekst odwrotu od ryzyka w obliczu wzrostu napięć na linii USA–Iran. Do tego doszedł ważny czynnik lokalny, sygnały ze strony RPP, a konkretnie gołębie komentarze prezesa Adama Glapińskiego.
Mimo zrewidowania przez NBP w górę projekcji inflacji i ostatniego podbicia cen ropy poprzeczka dla łagodzenia polityki pieniężnej nie wydaje się zawieszona wysoko. Nie można wykluczyć powrotu do redukcji stóp procentowych w tym roku, być może już po lecie, pod warunkiem, że nie będzie temu wadzić otoczenie zewnętrzne, w szczególności jakakolwiek dalsza eskalacja na Bliskim Wschodzie.
W tym tygodniu lokalnie uwaga skupi się na inflacji, zrewidowanym odczycie głównej miary za czerwiec (środa 15.07) i wyliczeniach inflacji bazowej (czwartek 16.07). Złoty powinien jednak reagować mocniej na informacje zewnętrzne, w centrum uwagi pozostaje kwestia relacji między USA a Iranem.
Stabilność europejskiej waluty cieszy rynki inwestorów
W opublikowanych w ubiegłym tygodniu minutkach z posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego starannie zadbano o to, by nie zobowiązywać się we wrześniu do określonej decyzji, co sprawiło, że inwestorzy nieznacznie obniżyli wycenę prawdopodobieństwa kolejnej podwyżki stóp procentowych.
Ogólnie lepszy ton ostatnich odczytów gospodarczych i spadek inflacji w czerwcu ciągną w przeciwne strony i wydaje się oczywiste, że głosowanie będzie wyrównane.
Mimo to euro radziło sobie w ubiegłym tygodniu całkiem nieźle, co można wiązać po części z wysoką ekspozycją strefy euro na inflację cen importowanej ropy, która doprowadziła do zmniejszenia różnicy między wysokością stóp procentowych po obu stronach Atlantyku, co jest korzystne dla wspólnej waluty.
Jako że wynik kolejnych posiedzeń EBC jeszcze przez jakiś czas nie będzie jasny, spodziewamy się, że para EUR/USD będzie utrzymywać się na razie w wąskim przedziale, w którym jest od niedawna.
Możemy jednak zaobserwować jej wzrost, jeśli Trump podejmie bardziej zdecydowane działania w związku z powrotem do planu kupienia Grenlandii, który w ubiegłym tygodniu wsparł euro w obliczu ponownie rodzących się obaw o racjonalność decyzji podejmowanych w Białym Domu.
Dla amerykańskiej waluty aktualnie ważne są dane z gospodarki
Rynki oczekują stosunkowo łagodnego raportu dotyczącego inflacji CPI (wtorek 14.07) pokazującego wyraźny spadek miary głównej i relatywnie niską miesięczną dynamikę miary bazowej na poziomie 0,2%. Na rynkach instrumentów dłużnych panuje nerwowość, po publikacji w ubiegłym tygodniu minutek z ostatniego posiedzenia Fedu rentowność 30-letnich obligacji skarbowych zbliża się do 20-letnich minimów.
Same minutki przyniosły coś dla każdego, podczas gdy jastrzębie argumentowały, że podwyżki stóp procentowych mogą być konieczne, jeśli inflacja utrzyma się na wysokim poziomie, część członków Komitetu twierdziła, że stopa fed funds może pozostać w okolicy obecnych poziomów lub znaleźć się nawet nieco niżej, jeśli sytuacja inflacyjna zacznie się poprawiać.
Wszelkie zaskoczenia w górę wtorkowym raportem mogą mieć istotne konsekwencje dla rynku obligacji, a wynikający z nich wzrost rentowności mógłby tymczasowo wesprzeć dolara.
Uważamy jednak, że amerykańska waluta nie jest obecnie daleko od kursu równowagi.
Inwestorzy pokładają durze zaufanie do brytyjskiej waluty
Funt radzi sobie wciąż lepiej niż inne europejskie waluty, w szczególności euro. Jest to dla nas dość zastanawiające, biorąc pod uwagę podwyższoną premię za ryzyko polityczne w Wielkiej Brytanii. Rynki ze sporym optymizmem podchodzą do niemal pewnego objęcia stanowiska premiera przez Andy’ego Burnhama, które powinno potwierdzić się w piątek (17.07).
Burnham wypowiadał się jednak na temat planowanej polityki gospodarczej dość ogólnikowo i sądzimy, że rynki nie doceniają ryzyka fiskalnego wynikającego z preferowania przez niego wyższych wydatków, które – jak zakładamy, zostaną sfinansowane poprzez zwiększenie stawek podatkowych i emisji długu.
Pierwszym istotnym testem dla Burnhama będzie wybór kanclerza skarbu, którego ogłoszenia spodziewamy się w poniedziałek (20.07), podczas jego pierwszego pełnego dnia urzędowania.
Ed Miliband pozostaje zdecydowanym faworytem i to on najprawdopodobniej obejmie to najważniejsze stanowisko w gabinecie, może to zaniepokoić rynki, ponieważ zwiastowałoby prawdopodobny powrót do polityki Laburzystów opartej na pożyczaniu i wydawaniu.
Najbardziej uspokajającą alternatywą byłby prawdopodobnie wybór Yvette Cooper. Decyzje te powinny mieć w tym tygodniu większy wpływ na brytyjski rynek niż jakiekolwiek inne publikacje makroekonomiczne czy dotyczące polityki monetarnej.
Dziennikarz z zawodu i zamiłowania. Zajmuje się tematyką gospodarczą, prawną i finansową, szczególnie nowymi technologiami, i komunikacją oraz mediami. Poza dziennikarstwem zajmuje się fotografią, jeździ na nartach i uwielbia Hiszpanię. Z marką INFOR związany wcześniej, zaczynał przygodę z dziennikarstwem w Gazecie Prawnej. Od kwietnia 2026 r. już jako dziennikarz internetowy przygotowuje i publikuje artykuły na portalu Forsal.pl.
