Forsal logo

Chińskie auta podbijają Europę. "Tego procesu nie da się już zatrzymać"

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
41 minut temu
Chińskie auta podbijają Europę. "Tego procesu nie da się już zatrzymać"
Chińskie auta podbijają Europę. "Tego procesu nie da się już zatrzymać"/Shutterstock
Chińskiej ekspansji motoryzacyjnej w Europie nie da się już zatrzymać – ocenia Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM). Jego zdaniem Unia Europejska nie powinna próbować blokować obecności firm z Chin, ale musi stworzyć warunki do uczciwej konkurencji i ograniczyć nadmierne uzależnienie od jednego rynku.

Współpraca czy pułapka uzależnienia?

Chiny są zbyt wielkim graczem, by można było zastopować ich motoryzacyjną ekspansję w Europie - powiedział PAP Tomasz Bęben, prezes Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych (SDCM). Wskazał jednak, że UE może ograniczyć uzależnienie od Kraju Środka i zadbać o uczciwą konkurencję.

Z opublikowanego na początku lipca raportu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Ośrodka Studiów Wschodnich „Polska - Europa - Chiny: współpraca czy pułapka uzależnienia?” wynika, że w 2025 roku europejski przemysł stracił na rzecz chińskiej konkurencji 87 mld euro wartości dodanej - w tym polska gospodarka pośrednio utraciła 11,4 mld euro. Z opublikowanych w raporcie danych wynika również, że produkcja części motoryzacyjnych w Polsce spadła w ubiegłym roku o 11,8 proc.

Prezes SDCM, zasiadający również w zarządzie Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych CLEPA zwrócił uwagę, że choć zatrudnienie w sektorze nie zmniejszyło się w tej samej skali, to jednak ograniczenie wolumenu produkcji przełożyło się na pogorszenie sytuacji przedsiębiorstw.

Reakcja rynku pracy w motoryzacji

- Przy tym należy zaznaczyć, że reakcja rynku pracy w motoryzacji zwykle następuje z opóźnieniem: najpierw firmy skracają zmiany, ograniczają nadgodziny, zamrażają rekrutacje i inwestycje, a dopiero później podejmują decyzje o redukcjach. Istnieje poważne ryzyko, że one w końcu nastąpią - powiedział.

Bęben zaznaczył, że chińska presja, mimo że nie jest bezpośrednia, silnie wpływa na polski przemysł motoryzacyjny, ponieważ jest on włączony w europejskie łańcuchy dostaw.

- Wiele zakładów w Polsce produkuje komponenty, systemy, układy elektroniczne, elementy karoserii, fotele, wiązki przewodów czy podzespoły dla dużych koncernów z Europy Zachodniej i Azji. Jeśli niemiecki, francuski czy japoński producent ogranicza produkcję w Europie, bo przegrywa walkę cenową z pojazdami z Chin, polski dostawca bardzo szybko odczuwa to w portfelu zamówień. A przy okazji rykoszetem dostaje branża logistyczna, narzędziowa, firmy inżynieryjne i małe lokalne przedsiębiorstwa - zauważył.

Unijne cła wyrównawcze tylko na elektryki

Prezes stowarzyszenia zwrócił uwagę, że unijne cła wyrównawcze nałożone na subsydiowane samochody z Chin, dotyczą tylko bateryjnych samochodów elektrycznych (BEV). Mechanizm nie obejmuje natomiast samochodów spalinowych, zwykłych hybryd i większości hybryd plug-in.

- Chińscy producenci mogą przesuwać ofertę w kierunku pojazdów nieobjętych dodatkowymi cłami albo lokować montaż końcowy poza Chinami, zachowując jednocześnie kontrolę nad najważniejszymi elementami łańcucha wartości: bateriami, elektroniką, oprogramowaniem, komponentami i surowcami. Dla europejskich producentów oznacza to dalszą presję cenową, a dla dostawców części - ryzyko wypierania europejskich komponentów przez tańsze elementy z Azji - wskazał.

Nierówna konkurencja

Bęben podkreślił, że europejscy producenci zmuszeni są do konkurowania z chińskimi firmami na nierównych warunkach. - Za chińską ekspansją stoi cały zbudowany przez państwo system: planowanie przemysłowe, subsydia, preferencyjne kredyty dla firm, wsparcie władz lokalnych, niskie koszty energii, kontrola nad surowcami krytycznymi, ogromna skala rynku wewnętrznego oraz możliwość utrzymywania nadprodukcji mimo niskich marż - wymienił.

Autorzy raportu ZPP i OSW przekazali, że chińscy dostawcy komponentów zwiększyli w ostatnich latach inwestycje o ok. 57 proc., do 115 mld dolarów rocznie, podczas gdy europejskie firmy utrzymywały je na niemal niezmienionym poziomie 42-43 mld dolarów.

- Nie dość, że Chińczycy wygrywają z Europą możliwościami finansowania rozwoju technologii, to na dodatek europejski przemysł działa w znacznie trudniejszym otoczeniu regulacyjnym. Firmy w UE muszą jednocześnie finansować transformację technologiczną, spełniać coraz ostrzejsze normy środowiskowe, mierzyć się z wysokimi cenami energii i utrzymywać produkcję w regionie o wyższych kosztach pracy - wskazał.

Historyczny błąd Europy

W ocenie prezesa SDCM historycznym błędem Europy było założenie, że otwartość rynku wystarczy do utrzymania przewagi konkurencyjnej europejskich firm. Jak zauważył, elity gospodarcze przez długie lata były przekonane, że Chiny pozostaną zapleczem produkcyjnym, natomiast Europa zachowa technologie, marki, projektowanie i wytwarzanie najbardziej zaawansowanych technicznie komponentów, na których wypracowuje się najwyższą marżę.

- Rzeczywistość okazała się inna. Chiny nie zatrzymały się na etapie montowni - przejęły kompetencje w projektowaniu i produkcji baterii, elektronice, oprogramowaniu, elektromobilności. Przy tym Europa zbyt długo prowadziła politykę klimatyczną, która koncentrowała się na kształtowaniu popytu, a nie podaży. W praktyce wspieraliśmy więc zakup zielonych technologii za granicą. Nie zadbaliśmy zaś o to, żeby produkcja, wartość dodana oraz miejsca pracy pozostawały w Europie - zauważył ekspert.

Zatrzymanie chińskiej ekspansji jest nierealne

W ocenie Bębna zatrzymanie chińskiej ekspansji na europejskim rynku motoryzacyjnym jest w zasadzie nierealne. - Chiny stały się zbyt wielkim i ważnym graczem, byśmy mogli się od nich odciąć. Możemy jednak ograniczyć skalę uzależnienia i odbudować pole uczciwej konkurencji. Odpowiedzią na chińską presję nie może być chaotyczny protekcjonizm, ale asertywny de-risking: szybko uruchamiane instrumenty ochrony handlu, realna kontrola subsydiów w całym łańcuchu wartości, przeciwdziałanie obchodzeniu ceł, egzekwowanie tych samych norm wobec wszystkich uczestników rynku oraz oczywiście zasada wzajemności w dostępie do rynku - podkreślił

Bęben zwrócił również uwagę, że w procesie zamówień publicznych, programach dopłat i polityce przemysłowej premiowany powinien być „realny europejski wkład”: produkcja komponentów, baterii, elektroniki, oprogramowania.

- Nie wystarczy końcowy montaż pojazdu w Europie, jeśli zaawansowane technologicznie elementy będą powstawały gdzie indziej. Kluczową kwestią jest to, gdzie powstaje wartość, gdzie są kompetencje i kto kontroluje technologię - podkreślił.

Dla Polski oznacza to - jak zauważył - konieczność wyjścia z roli wyłącznie podwykonawcy. - Naszym atutem pozostają silne zakłady produkcyjne, zaplecze dostawców, położenie w centrum europejskich łańcuchów dostaw i doświadczenie w eksporcie części. Jeśli chcemy utrzymać miejsca pracy, musimy przesuwać się wyżej w łańcuchu wartości - w stronę elektroniki, systemów ADAS (wspierania kierowcy - PAP), oprogramowania, komponentów bateryjnych, regeneracji części, recyklingu surowców i zaawansowanego R&D - podsumował.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
oprac. Tomasz Lipczyński

W mediach pracuje od ćwierćwiecza. Absolwent Politechniki Warszawskiej. Pierwsze kroki w zawodzie stawiał w Agencji Informacyjnej Boss. Później były dzienniki ekonomiczne, Nowa Europa, Prawo i Gospodarka i Puls Biznesu. Z Inforem związany od 2008 r. Redaktor i wydawca strony głównej redakcji Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl). Zajmuje się tematyką motoryzacji, transportu, budownictwa, surowców, makroekonomii, a także technologii, demografii, pracy oraz polityki i bezpieczeństwa.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraNie tylko pensja decyduje o wyborze pracy. Ten czynnik odstrasza kandydatów »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj