Odmówił premierostwa Zełenskiemu
Według ustaleń "Ukraińskiej Prawdy" Wołodymyr Zełenski podczas weekendowych rozmów zaproponował Fedorowowi objęcie funkcji premiera. Minister odmówił. Argumentował, że dopiero kilka miesięcy wcześniej objął resort obrony i rozpoczął wdrażanie własnej wizji jego reform. Przeniesienie się do rządu oznaczałoby konieczność porzucenia tego projektu tuż przed kolejną zimową kampanią.
Dziennikarze "Ukraińskiej Prawdy" twierdzą jednak, że jego przyszłość wcale nie jest przesądzona. W otoczeniu władz pojawiają się spekulacje, że Zełenski może zaproponować mu powrót do resortu cyfryzacji lub inne, bardziej symboliczne stanowisko. Byłby to zaskakujący zwrot w karierze polityka, który jeszcze niedawno uchodził za jednego z największych reformatorów w ukraińskim rządzie.
Dynamiczny reformator
Fedorow zbudował swoją pozycję jako minister transformacji cyfrowej. To on odpowiadał za stworzenie aplikacji Diia oraz rozwój cyfrowych usług państwa. Po rosyjskiej inwazji stał się architektem ukraińskiej "armii dronów", wykorzystując mechanizmy rynkowe do błyskawicznego zwiększenia produkcji bezzałogowców.
Po objęciu Ministerstwa Obrony rozpoczął równie radykalne reformy. Zarządził audyt resortu i brygad, który wykazał nieuzasadnione wydatki rzędu 300 mld hrywien (około 6,6 mld dolarów). W ramach walki z korupcją urzędników poddano badaniom wariografem, a osoby, które odmówiły lub ich nie przeszły, straciły pracę. Część zakupów przeniesiono do otwartych przetargów, co – według ministra – obniżyło ceny pocisków artyleryjskich kalibru 155 mm o 16 proc.
Fedorow próbował także przeforsować głębokie zmiany kadrowe i – jak twierdzą źródła – bez powodzenia zabiegał o odwołanie naczelnego dowódcy Ołeksandra Syrskiego.
Jednocześnie forsował reformę systemu służby wojskowej. Zakłada ona podniesienie miesięcznego żołdu piechoty walczącej na pierwszej linii z około 2,5 tys. do 7 tys. dolarów, a w niektórych przypadkach nawet wyżej. Wprowadza również kontrakty na sześć, dziesięć, czternaście i dwadzieścia cztery miesiące oraz stopniową demobilizację najdłużej służących żołnierzy do końca 2026 roku.
Minister ma również zwolenników w armii. Ołeksandr "Flint" Nastenko, dowódca jednej z najskuteczniejszych jednostek szturmowych Code 9.2, uważa, że zasługuje na uznanie za przesunięcie środków na technologie ratujące życie żołnierzy. – Prawda jest taka, że ugrzęźliśmy w starych schematach i musimy się zmienić – podkreśla.
Nie chciał jechać korupcyjnym pociągiem
Właśnie ta bezkompromisowość sprawiła, że Fedorow dorobił się licznych przeciwników. Podczas posiedzenia sztabu wojennego na początku lipca generałowie ostro krytykowali go za zakupy amunicji, choć jednocześnie operacje dronowe i kampania izolowania Krymu przynosiły sukcesy. Jeden z uczestników spotkania mówił o zderzeniu "dwóch różnych sposobów myślenia" i braku wspólnego języka między ministrem a wojskowymi.
Krytycy zarzucają mu brak doświadczenia wojskowego, nadmierne skupienie na PR-ze i efektownych prezentacjach przypominających wystąpienia z Doliny Krzemowej. Jeden z generałów porównał go do piłkarskiego "łowcy goli", przypisującego sobie sukcesy całego zespołu. – Czy naprawdę wsiadłby pan do samolotu, gdyby zobaczył, że pilotuje go sklepikarz? – ironizował inny w rozmowie z tygodnikiem "The Economist".
Jednak według "Ukraińskiej Prawdy" prawdziwym źródłem konfliktu nie są reformy mobilizacji, lecz uderzenie w układ interesów wokół wielomiliardowego budżetu obronnego. Dziennik opisuje Fedorowa jako człowieka, który zamiast "spokojnie jechać korupcyjnym pociągiem", postanowił "zaciągnąć hamulec bezpieczeństwa". To miało narazić go zarówno wpływowym generałom, jak i grupom biznesowym oraz ludziom związanym z polityką, korzystającym z wojennych wydatków.
Brudne sztuczki wrogów Fedorowa
Zdaniem jego współpracowników przeciwnicy Fedorowa przeszli już do kontrataku. Na początku czerwca jeden z najpopularniejszych ukraińskich kanałów w mediach społecznościowych zapowiedział publikację materiału o rzekomej korupcji przy zakupach dronów nadzorowanych przez ministra. Jak dotąd zapowiadana publikacja się nie ukazała, jednak w Kijowie jest powszechnie postrzegana jako element politycznej nagonki wymierzonej w szefa resortu obrony. Sam Fedorow stanowczo zaprzecza, by dopuścił się jakichkolwiek nieprawidłowości.
Ostatecznie o jego przyszłości zdecyduje Wołodymyr Zełenski. Z jednej strony minister pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych reformatorów i bliskim współpracownikiem prezydenta. Z drugiej – jego konflikt z generalicją i grupami interesów osiągnął poziom, na którym dalsze pozostawanie na stanowisku staje się nie tylko sprawdzianem skuteczności jego reform, lecz także politycznej siły samego Zełenskiego.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
