Forsal logo

Obama: Najlepsze jest jeszcze przed Stanami Zjednoczonymi

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 listopada 2012, 08:53
Na wiecu w Chicago w środę nad ranem, w przemówieniu do swoich zwolenników, prezydent Barack Obama podziękował rodakom, że wybrali go na drugą kadencję.

Obama wygrał je zdobywając 50 procent głosów bezpośrednich (wyborców). Jego republikański oponent Mitt Romney uzyskał ich 49 procent. Przewaga prezydenta była bardziej wyraźna w liczbie głosów elektorskich, które w USA decydują o wyniku wyborów.

Najlepsze jest jeszcze przed Stanami Zjednoczonymi Ameryki - oświadczył wybrany na drugą kadencję prezydencką Barack Obama w przemówieniu w środę, dzień po wyborach.

"Chciałbym podziękować wszystkim obywatelom USA, którzy wzięli udział w wyborach" - mówił Obama.

>>> Przeczytaj życiorys Baracka Obamy

"Jesteśmy wszyscy amerykańską rodziną, jednym narodem, jednym krajem" - mówił Obama.

Jak powiedział, zadzwonił do Romneya i pogratulował mu prowadzenia kampanii o prezydenturę. Mój przeciwnik - powiedział - "walczył zaciekle, ale tylko dlatego, że obaj kochamy głęboko ten kraj".

"Mam nadzieję porozmawiać z gubernatorem Romneyem o tym, jak możemy współpracować, żeby nasz kraj posuwał się naprzód" - oświadczył.

Podziękował następnie swej żonie Michelle, nazywając ją "miłością swojego życia", i wiceprezydentowi Joe Bidenowi, którego chwalił jako "najlepszego wiceprezydenta w historii".

Podziękował też dziesiątkom tysięcy działaczy i ochotników, którzy pomagali mu w długiej kampanii o reelekcję.

Znaczną część ponad 20-minutowego przemówienia Obama poświęcił rozważaniom na temat polityki. "Wbrew cynikom, którzy uważają, że polityka to rywalizacja egoistycznych ambicji", ma ona sens jako działalność dla dobra publicznego, zwłaszcza na rzecz pomocy w stwarzaniu wszystkim życiowych szans awansu i rozwoju - mówił.

Swoje wystąpienie Obama zakończył ponownym apelem, aby nie wątpić w jedność Amerykanów ponad podziałami politycznymi, ideowymi, rasowymi, etnicznymi czy religijnymi.

"Nie ma +czerwonej+ (republikańskiej - PAP) Ameryki, ani +niebieskiej+ (demokratycznej - PAP) Ameryki. Są Stany Zjednoczone Ameryki" - powiedział szef państwa.

Było to powtórzenie jego znanej retorycznej formuły z kampanii z 2008 r., kiedy Obama po raz pierwszy kandydował na prezydenta.

W powszechnej ocenie komentatorów podczas pierwszej kadencji Obamy w USA polaryzacja polityczna się pogłębiła, chociaż za sprawą obu partii.

W wyniku wyborów, w Kongresie Republikanie zachowali większość w Izbie Reprezentantów, co gwarantuje im możliwość blokowania inicjatyw prezydenta.

>>> Czytaj też: Wybór Obamy to dobra wiadomość dla Rosji i dużych państw UE, ale nie dla Polski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj