Niewielu rodaków zdaje sobie sprawę, że kredyty rozliczane w szwajcarskiej walucie są istotnym problemem również dla Austrii. Sytuacja tego alpejskiego kraju potwierdza, że ryzykowne „hipoteki” zdobyły popularność nie tylko w słabiej rozwiniętych państwach Unii Europejskiej. Co więcej, austriaccy nabywcy mieszkań zostali nakłonieni do zakupu dziwnych pakietów kredytowych, których nie oferowano w Polsce i na Węgrzech. Przykładem mogą być „hipoteki” połączone z produktem inwestycyjnym. Takie zestawy kredytów i funduszy inwestycyjnych, z perspektywy czasu okazały się kiepskim wyborem.

Austria obecnie jest najbardziej „ufrankowionym” krajem w całej Europie

Na wstępie trzeba zwrócić uwagę, że Austria cechuje się wysokim stosunkiem pomiędzy wartością „frankowych” kredytów dla konsumentów i przedsiębiorstw oraz produktem krajowym brutto – tłumaczy Andrzej Prajsnar, analityk portalu RynekPierwotny.pl. Na podstawie danych Komisji Europejskiej oraz Eurostatu można obliczyć, że w III kw. 2014 r. zadłużenie austriackiego sektora niefinansowego stanowiło około 11,6% PKB. Przed konwersją wykonaną przez rząd Orbana, tylko Węgry notowały wyższe wyniki. Porównywalna wartość dla Polski z III kw. 2014 r. wynosiła 8,2%. Obecnie relację „frankowego” zadłużenia polskich firm i konsumentów do PKB można szacować na 7,3%. Aktualny wynik dotyczący Austrii, oscyluje na poziomie 9,5% krajowego PKB (2016 r.).

Dane Austriackiego Banku Narodowego (OeNB) wskazują, że około 70% „frankowego” zadłużenia austriackich gospodarstw domowych, wynika z kredytów na cele mieszkaniowe. Takie „hipoteki” rozliczane w CHF, pod koniec 2016 r. miały wartość wynoszącą około 16,5 mld euro. Trzeba zwrócić uwagę, że jeszcze w 2010 r. analogiczny wynik wynosił ponad 27 mld euro. Według OeNB, największy przyrost wartości problematycznych kredytów miał miejsce w latach 2003 - 2004. Po eskalacji kryzysu finansowego (2008 r.), Austriacki Bank Narodowy wprowadził regulacje, które skutecznie ograniczyły liczbę nowych „hipotek” w innych walutach niż euro.

Z punktu widzenia stabilności finansowej państwa, konstrukcja kredytów mieszkaniowych w CHF jest równie ważna, jak ich duża wartość. Austriacki Bank Narodowy zwraca uwagę, że 75% „frankowych” kredytów na mieszkanie zostało powiązanych z produktem inwestycyjnym. Ten produkt miał pomagać w spłacie zobowiązania poprzez inwestowanie części kredytowych odsetek. W warunkach kryzysu finansowego okazało się jednak, że skuteczność opisywanego rozwiązania jest znikoma. Kolejny kłopot to duża liczba walutowych „hipotek” posiadających dużą ratę kapitałową na końcu okresu spłaty (tzw. ratę balonową). Takie kredyty odpowiadają za około 80% zadłużenia mieszkaniowego Austriaków rozliczanego w CHF.

Tabela 1

Tabela 1

źródło: Materiały Prasowe

Cały kredytowy problem zaczął się od Austriaków pracujących w Szwajcarii

„Frankowe” kredyty mieszkaniowe w Austrii, na razie nie zagrażają stabilności finansowej kraju. Tym niemniej, warto się zastanowić, dlaczego Austriacy tak bardzo polubili franka. Co ciekawe, w walutową pułapkę wpadły osoby posiadające dobre zarobki. Według danych OeNB, austriaccy „frankowcy” przeciętnie mają o dwie trzecie wyższy dochód niż osoby, które pożyczyły euro na zakup mieszkania.

Analitycy z Austrii zwracają uwagę, że „frankowe” kredyty najpierw zdobyły popularność w zachodnich regionach kraju (np. Vorarlbergu). Wielu mieszkańców tych okolic, pracuje u helweckiego sąsiada albo na terenie Liechtensteinu. W latach 90 – tych, opisywane kredyty dzięki niskim odsetkom, zaczęły kusić również nabywców mieszkań z pozostałych części Austrii. Podobnie jak w Polsce, bankowe reklamy akcentowały konkurencyjne oprocentowanie „hipotek” z waloryzacją do franka. Trzeba również pamiętać, że z przyczyn historycznych wielu Austriaków nie było w pełni świadomych ryzyka kursowego. Austriacki bank centralny przez długie lata próbował minimalizować wahania kursowe i utrzymywał stałą relację wymienną krajowego szylinga do marki niemieckiej.

Motywy działania austriackich kredytobiorców, nie mają żadnego znaczenia w kontekście dyskusji nad ewentualną konwersją długów. Z punktu widzenia lokalnych „frankowców”, najlepszym rozwiązaniem byłoby przeliczenie zadłużenia na euro po początkowym kursie EUR/CHF. Austriacki rząd nie odnosi się jednak pozytywnie do takich propozycji. Władze przypominają, że „frankowcy” jeszcze przed feralnym czwartkiem (15 stycznia 2015 r.), kilkakrotnie byli wzywani do dobrowolnego przewalutowania swoich zobowiązań. Wysokie dochody statystycznego posiadacza kredytu w CHF, są dodatkowym argumentem dla władz i austriackich banków.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl