Forsal logo

Poważny problem Kremla. Po ukraińskich atakach produkcja benzyny pokrywa już tylko 65 proc. potrzeb Rosji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
50 minut temu
Poważny problem Kremla. Po ukraińskich atakach produkcja benzyny pokrywa już tylko 65 proc. potrzeb Rosji
Poważny problem Kremla. Po ukraińskich atakach produkcja benzyny pokrywa już tylko 65 proc. potrzeb Rosji/Anadolu via Getty Images
Ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę energetyczną coraz mocniej odbijają się na rynku paliw. Jak informuje Reuters, produkcja benzyny w Rosji pokrywa już tylko około 65 proc. krajowego zapotrzebowania. W odpowiedzi Moskwa zwiększyła import paliw i zdecydowała o czasowym zakazie ich eksportu, próbując ograniczyć skutki kryzysu.

Rosja traci zdolność do produkcji paliw

Po ukraińskich atakach na infrastrukturę energetyczną i rafinerie produkcja benzyny w Rosji pokrywa już tylko 65 proc. krajowego zapotrzebowania. Moskwa zwiększyła import paliwa i wprowadziła zakaz jego eksportu - podał w piątek Reuters, cytując źródła w rosyjskich sektorze petrochemicznym.

Niedobory paliw sprawiły, że na niektórych stacjach benzynowych paramilitarne bojówki Kozaków, wspierające w ostatnich latach policję, starają się nie dopuścić do chaosu.

Szkody wyrządzone przez ukraińskie drony sprawiły, że produkcję wstrzymało wiele rafinerii, w tym dwie największe - w Kstowie w obwodzie niżnonowogrodzkim oraz w Omsku na Syberii - a także duże zakłady w Saratowie - poinformowali rozmówcy agencji Reutera.

Przekazali też, że w tej sytuacji produkcja paliw jest za mała - w stosunku do zapotrzebowania o tej porze roku, gdy ludzie więcej podróżują - o 35 proc.

Reuters zastrzega, że rosyjski resort energii nie odpowiedział na prośbę o skomentowanie tych informacji.

Rosja wprowadza zakaz eksportu

Rosja wprowadzała zakaz eksportu oleju napędowego, benzyny i paliwa lotniczego, a w czerwcu zaczęła importować olej napędowy i benzynę z Białorusi. W lipcu zaczęto też sprowadzać drogą morską benzynę z Indii.

Wicepremier Rosji Aleksandr Nowak powiedział w środę podczas transmitowanego w telewizji posiedzenia rządu, że „stało się jasne, iż obecna sytuacja na stacjach paliwowych powoduje zaniepokojenie opinii publicznej”.

W kurorcie Anapa nad Morzem Czarnym dziennikarze agencji Reutera rozmawiał z jednym z Kozaków pilnujących porządku na stacji benzynowej. Ubrany w białą koszulę i czarną futrzaną czapę Jurij Komarow powiedział, że jego zadanie polega na tym, by ludzie mogli „zatankować jak najefektywniej”.

„Chodzi o to, by uniknąć chaosu” - dodał. Ocenił przy tym, że problemy na stacjach benzynowych powoduje zmiana nawyków kierowców, którzy dawniej tankowali po 10 litrów, a teraz „na wszelki wypadek pełen bak”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
oprac. Tomasz Lipczyński

W mediach pracuje od ćwierćwiecza. Absolwent Politechniki Warszawskiej. Pierwsze kroki w zawodzie stawiał w Agencji Informacyjnej Boss. Później były dzienniki ekonomiczne, Nowa Europa, Prawo i Gospodarka i Puls Biznesu. Z Inforem związany od 2008 r. Redaktor i wydawca strony głównej redakcji Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl). Zajmuje się tematyką motoryzacji, transportu, budownictwa, surowców, makroekonomii, a także technologii, demografii, pracy oraz polityki i bezpieczeństwa.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPoważny problem Kremla. Po ukraińskich atakach produkcja benzyny pokrywa już tylko 65 proc. potrzeb Rosji »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj