Forsal logo

Poważny problem Kremla. Po ukraińskich atakach produkcja benzyny pokrywa już tylko 65 proc. potrzeb Rosji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
10 lipca 2026, 16:23
Poważny problem Kremla. Po ukraińskich atakach produkcja benzyny pokrywa już tylko 65 proc. potrzeb Rosji
Poważny problem Kremla. Po ukraińskich atakach produkcja benzyny pokrywa już tylko 65 proc. potrzeb Rosji/Anadolu via Getty Images
Ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę energetyczną coraz mocniej odbijają się na rynku paliw. Jak informuje Reuters, produkcja benzyny w Rosji pokrywa już tylko około 65 proc. krajowego zapotrzebowania. W odpowiedzi Moskwa zwiększyła import paliw i zdecydowała o czasowym zakazie ich eksportu, próbując ograniczyć skutki kryzysu.

Rosja traci zdolność do produkcji paliw

Po ukraińskich atakach na infrastrukturę energetyczną i rafinerie produkcja benzyny w Rosji pokrywa już tylko 65 proc. krajowego zapotrzebowania. Moskwa zwiększyła import paliwa i wprowadziła zakaz jego eksportu - podał w piątek Reuters, cytując źródła w rosyjskich sektorze petrochemicznym.

Niedobory paliw sprawiły, że na niektórych stacjach benzynowych paramilitarne bojówki Kozaków, wspierające w ostatnich latach policję, starają się nie dopuścić do chaosu.

Szkody wyrządzone przez ukraińskie drony sprawiły, że produkcję wstrzymało wiele rafinerii, w tym dwie największe - w Kstowie w obwodzie niżnonowogrodzkim oraz w Omsku na Syberii - a także duże zakłady w Saratowie - poinformowali rozmówcy agencji Reutera.

Przekazali też, że w tej sytuacji produkcja paliw jest za mała - w stosunku do zapotrzebowania o tej porze roku, gdy ludzie więcej podróżują - o 35 proc.

Reuters zastrzega, że rosyjski resort energii nie odpowiedział na prośbę o skomentowanie tych informacji.

Rosja wprowadza zakaz eksportu

Rosja wprowadzała zakaz eksportu oleju napędowego, benzyny i paliwa lotniczego, a w czerwcu zaczęła importować olej napędowy i benzynę z Białorusi. W lipcu zaczęto też sprowadzać drogą morską benzynę z Indii.

Wicepremier Rosji Aleksandr Nowak powiedział w środę podczas transmitowanego w telewizji posiedzenia rządu, że „stało się jasne, iż obecna sytuacja na stacjach paliwowych powoduje zaniepokojenie opinii publicznej”.

W kurorcie Anapa nad Morzem Czarnym dziennikarze agencji Reutera rozmawiał z jednym z Kozaków pilnujących porządku na stacji benzynowej. Ubrany w białą koszulę i czarną futrzaną czapę Jurij Komarow powiedział, że jego zadanie polega na tym, by ludzie mogli „zatankować jak najefektywniej”.

„Chodzi o to, by uniknąć chaosu” - dodał. Ocenił przy tym, że problemy na stacjach benzynowych powoduje zmiana nawyków kierowców, którzy dawniej tankowali po 10 litrów, a teraz „na wszelki wypadek pełen bak”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
oprac. Tomasz Lipczyński

W mediach pracuje od ćwierćwiecza. Absolwent Politechniki Warszawskiej. Pierwsze kroki w zawodzie stawiał w Agencji Informacyjnej Boss. Później były dzienniki ekonomiczne, Nowa Europa, Prawo i Gospodarka i Puls Biznesu. Z Inforem związany od 2008 r. Redaktor i wydawca strony głównej redakcji Grupy Infor (Forsal.pl, Dziennik.pl, GazetaPrawna.pl, Infor.pl, ZdrowieGO.pl). Zajmuje się tematyką motoryzacji, transportu, budownictwa, surowców, makroekonomii, a także technologii, demografii, pracy oraz polityki i bezpieczeństwa.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRząd szykuje nową drogę do CPK. Ma to być alternatywa dla A2 »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Bezpieczeństwo” i otrzymuj najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa w Polsce i na świecie.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj