Forsal logo

Nie zdążyłeś rozliczyć się z małżonkiem? Fiskus przymknie oko na spóźnienia

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 sierpnia 2018, 07:25
podatki
podatki/ShutterStock
Choroba czy poważne, nieprzewidziane wypadki losowe nie będą już grzebać szans na korzystne rozliczenie

Dziś podatnicy, którzy nie złożą rocznego PIT w ustawowym terminie, nieodwracalnie tracą szansę na wspólne rozliczenie z małżonkiem lub dzieckiem. Preferencja przepada nawet, jeżeli spóźnienie powstało nie z ich winy, bo np. trafili do szpitala. To może ich kosztować tysiące złotych podatku, które zaoszczędziliby, składając wspólną deklarację.

Ministerstwo Finansów zamierza iść im na rękę. Z projektu nowej ordynacji podatkowej wynika, że pojawi się możliwość

– To rewolucyjna zmiana – twierdzi Marcin Borkowski, radca prawny, doradca podatkowy z Borkowski & Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych i Doradców Podatkowych Sp. k. Wyjaśnia, że dziś taka możliwość dotyczy tylko prawa procesowego. Potwierdzał to zresztą wielokrotnie Naczelny Sąd Administracyjny.

Nie oznacza to jednak, że każdy spóźnialski skorzysta z nowej szansy. Będzie to dotyczyć tylko sytuacji, gdy podatnik przegapił końcową datę z przyczyn niezależnych od niego.

Nowy mechanizm zadziała też w przypadku spadków i darowizn dla najbliższej rodziny – dzieci, rodzeństwa, małżonków, wnuków. Dziś nie muszą oni płacić daniny pod warunkiem, że w ciągu 6 miesięcy złożą fiskusowi stosowne zgłoszenie. Gdy nie dopilnują formalności, bezpowrotnie tracą preferencję i muszą zapłacić pełny podatek przewidziany w ustawie (np. 1,5 tys. zł od darowizny 30 tys. zł). Po zmianach – w wyjątkowych sytuacjach – termin zostanie im przywrócony.

W wywiadzie dla DGP Filip Świtała, dyrektor departamentu systemu podatkowego w Ministerstwie Finansów, zapowiada też inne nowości. I potwierdza nasze doniesienia, że resort chce podnieść opłaty za interpretacje podatkowe. – Stawki mogłyby zależeć od wartości transakcji. Ale jest i inna koncepcja, którą żartobliwie można nazwać „co łaska” – mówi.

>>> Polecamy: Zwiększenie 500+ do tysiąca złotych? Większość uważa, że nie ma to sensu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Agnieszka Pokojska
Agnieszka Pokojska

Agnieszka Pokojska, z wykształcenia ekonomistka. Od 2006 r. związana najpierw z Gazetą Prawną, a następnie Dziennikiem Gazetą Prawną. Autorka licznych tekstów głownie z zakresu rachunkowości i tematyki prawno–podatkowej, a także książki „Jak rozliczyć księgi rachunkowe za rok obrotowy” (wydanej w 2012 r.).

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraPodatek od nieruchomości. Firmy są przerażone planami fiskusa »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj