Czechosłowacka bezpieka zbierała informacje o Trumpie. O prezydenturze myślał już w 1986 r.

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 października 2018, 21:45
Jak podały w poniedziałek czeski tygodnik "Respekt" i brytyjski dziennik „Guardian”, w latach 80. czechosłowackie Bezpieczeństwo Państwowe (StB) intensywnie zbierało informacje o Donaldzie Trumpie i jego powiązaniach z rządowymi kręgami USA.

"Wiedzieliśmy, że Trump jest wpływowy. Twierdził, że chce kiedyś zostać prezydentem, byliśmy zainteresowani tym, by wiedzieć o nim więcej. I nie tylko my, zainteresowanie nim przejawiały także agendy wywiadu zagranicznego StB. Nie chcę jednak ujawniać szczegółów, nie chcę mieć jakichś problemów" - powiedział "Respektowi" były szef rejonowej ekspozytury StB w Gottwaldowie (czyli obecnym Zlinie) Vlastimil Daniek.

Wraz ze swymi współpracownikami założył on pod koniec lat 70. teczkę obiektową dla pochodzącej z Czechosłowacji Ivany Zelniczkovej, którą Trump poślubił. W roku 1979 dokumentację tę przekazano głównemu zarządowi wywiadu zagranicznego StB, ale w Gottwaldowie kontynuowano jej uzupełnianie.

„Respekt” twierdzi, że początkowo źródłem informacji dla StB był ojciec Ivany Milosz Zelniczek, występujący w aktach jako „osoba zaufana”. W latach osiemdziesiątych służby zaczęły dostawać informacje nie tylko od niego, ale także od czterech innych informatorów. Byli to przede wszystkim znajomi Ivany lub jej czescy krewni. Informacje dotyczyły na przykład działalności biznesowej Trumpa lub tego, kogo popiera on w wyborach prezydenckich.

Według komunistycznych dokumentów, kwestię kandydowania w wyborach prezydenckich Trump zaczął rozważać jeszcze w 1986 roku, ale uznał wówczas, że mając 41 lat jest jeszcze na to za młody. "Ze swą kandydaturą chce stać się wyjątkiem w amerykańskiej historii. Na urząd prezydenta chce kandydować jako osoba niezależna. Nie jest członkiem Partii Demokratycznej ani Republikańskiej, chociaż obie partie chcą go pozyskać do swoich szeregów. Chociaż wydaje się to utopią, Donald Trump jest przekonany, że mu się to uda” – cytuje "Respekt" dokumenty StB.

Zdaniem historyków, z którymi rozmawiali dziennikarze „Respektu”, zebrane przez StB informacje żadnych rewelacji nie zawierały. „Dokumenty nie dowodzą, by Trump lub jego żona w jakikolwiek sposób świadomie współpracowali (z StB)" - zaznacza tygodnik.

>>> Czytaj też: Coraz więcej Amerykanów zaczyna odczuwać skutki wojny handlowej z Chinami

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj