Spartańskie wsparcie państwa: tylko 16 proc. bezrobotnych ma zasiłek

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
18 września 2012, 10:36
Bezrobotni z prawem do zasiłku wśród ogółu bezrobotnych, fot. Shutterstock
Bezrobotni z prawem do zasiłku wśród ogółu bezrobotnych, fot. Shutterstock/DGP
Tylko 16 proc. zarejestrowanych osób bez zajęcia otrzymuje zasiłki dla bezrobotnych. Reszta głoduje lub pracuje w szarej strefie. W krajach starej Unii pomoc finansową otrzymuje 70 – 80 proc. bezrobotnych.

W lipcu ponad 321 tys. zarejestrowanych osób bez zajęcia otrzymywało zasiłki z urzędów pracy. To zaledwie 16,4 proc. ogółu bezrobotnych – wynika z danych resortu pracy.

I choć pod tym względem jest trochę lepiej niż przed rokiem, to nadal mało jest takich osób, które otrzymują finansowe wsparcie z pośredniaków po utracie zatrudnienia. Jednak eksperci nie są tym zaskoczeni. – Większość zarejestrowanych bezrobotnych to osoby długotrwale bezrobotne, które nie spełniają kryteriów uprawniających do przyznania zasiłku – ocenia Karolina Sędzimir, ekonomista PKO BP.

Potwierdzają to dane GUS. W lipcu było ich blisko 993 tys. A to oznacza, że pozostawali oni w rejestrach bezrobotnych przez ponad rok w okresie ostatnich dwóch lat.

Tymczasem bezrobotny ma prawo do zasiłku dopiero wtedy, gdy udokumentuje, że w okresie 18 miesięcy poprzedzających dzień rejestracji był zatrudniony przez co najmniej 365 dni i osiągał co najmniej minimalne wynagrodzenie, od którego istnieje obowiązek opłacania składki na Fundusz Pracy.

– Tych kryteriów często nie spełniają więc także bezrobotni, którzy mają dłuższy staż, ale pracowali na przykład tylko na część etatu i zarabiali mniej, niż wynosi wynagrodzenie minimalne – dodaje Sędzimir. Jej zdaniem w najbliższej przyszłości nie należy się spodziewać gwałtownego wzrostu liczby osób pobierających zasiłki dla bezrobotnych. – Bo wprawdzie przybywać będzie osób zwalnianych w różnych firmach z powodu spowolnienia gospodarczego, ale nie będzie to masowe zjawisko – twierdzi Sędzimir.

Podobne prognozy prezentuje resort finansów. Dlatego zaplanował, że w przyszłym roku wydatki Funduszu Pracy na zasiłki dla bezrobotnych wzrosną o niecałe 200 mln do ponad 3,7 mld zł. To według szacunków DGP pozwoli zwiększyć o ok. 20 tys. liczbę bezrobotnych pobierających takie zasiłki.

Z czego więc żyją ci, którzy ich nie mają? Zdaniem ekspertów część bezrobotnych korzysta z zapomóg pomocy społecznej. – Dlatego często pobierają zaświadczenia z urzędu pracy o swoim statusie – mówi Jerzy Bartnicki, dyrektor PUP w Kwidzynie. Ale zaraz dodaje: – Zapomogi z pomocy społecznej są jednak bardzo skromne i nie da się z nich wyżyć. Dlatego widzimy, że niektórzy bezrobotni pracują w szarej strefie, bo we wskazanych terminach przychodzą do nas, ale są w ubraniach roboczych – twierdzi Bartnicki.

Jest też duża grupa osób, która rejestruje się w urzędach pracy tylko ze względu na to, że status bezrobotnego pozwala im na bezpłatne korzystanie z publicznej opieki zdrowotnej. – Wielu utrzymuje się wyłącznie z pracy w szarej gospodarce – uważa Bartnicki.

Dość pokaźne rozmiary tej grupy potwierdzają badania GUS, który szacuje, że w gospodarce ukrytej przed fiskusem na przykład w końcu ubiegłego roku pracowało blisko 1,1 mln osób. Ale są też i tacy bezrobotni, którzy utrzymują się ze środków zapracowanych przez rodzinę, z oszczędności albo ze sprzedaży wcześniej zgromadzonych dóbr.

– Natomiast w starych krajach Unii Europejskiej 70 – 80 proc. bezrobotnych otrzymuje zasiłki z ubezpieczenia od bezrobocia i zasiłki socjalne, jeśli dochód na osobę w rodzinie jest poniżej pewnego poziomu – informuje prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Część osób to wykorzystuje i przez długie lata żyje tam na koszt całego społeczeństwa, co rodzi obecnie coraz większą krytykę funkcjonujących rozwiązań. U nas wsparcie państwa jest spartańskie.

Od czerwca zasiłek dla bezrobotnego wynosi bowiem 794,20 zł miesięcznie w okresie pierwszych trzech miesięcy posiadania prawa do zasiłku, a potem 623,60 zł.

– Spadek kwoty zasiłku ma mobilizować bezrobotnego do szukania pracy – podkreśla prof. Wiśniewski. Niestety znalezienie płatnego zajęcia jest coraz trudniejsze, bo Polska zaraziła się już kryzysem ze strefy euro.

Zasiłek dla bezrobotnego to 794,20 zł miesięcznie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj