Saryusz-Wolski: Znam instytucje UE od środka. Atak na Polskę odbył się na wyraźną prośbę opozycji

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 grudnia 2017, 08:04
Jacek Saryusz-Wolski, wiceszef Europejskiej Partii Ludowej
Jacek Saryusz-Wolski, wiceszef Europejskiej Partii Ludowej/Media
Atak na Polskę zamówiła opozycja - ocenił w wywiadzie dla "Sieci" europoseł Jacek Saryusz-Wolski. Dodał, że gdyby totalna opozycja nie donosiła, gdyby nie domagała się, żebrała, błagała, prosiła, gdyby nie Donald Tusk, to żadnej akcji przeciw Polsce by nie było.

W ubiegłą środę europoseł wystosował list otwarty do wiceszefa KE Fransa Timmermansa, który miał związek z decyzją Komisji Europejskiej o uruchomieniu art. 7 traktatu UE wobec Polski. KE dała Warszawie trzy miesiące na wprowadzenie rekomendacji w sprawie praworządności. Timmermans, uzasadniając postanowienie Komisji, mówił m.in, że niezależność wymiaru sprawiedliwości w Polsce staje pod znakiem zapytania.

Na pytanie "Sieci" dlaczego tylko Polska znalazła się na celowniku Unii Europejskiej Saryusz-Wolski odparł, że "obcego ataku na Polskę nigdy nie było, gdyby nie zachęty, prośby i wsparcie ze strony totalnej opozycji". "Gdyby nasza totalna opozycja nie donosiła, gdyby nie domagała się, suflowała, żebrała, błagała, prosiła, nadzorowała, dyrygowała, gdyby nie Donald Tusk, to w ogóle byśmy dzisiaj o tym nie rozmawiali, bo żadnej akcji przeciw Polsce by nie było" - powiedział w środowym wywiadzie europoseł.

Ocenił, że "wobec dużego kraju, jakim jest Polska, takich rzeczy się nie robi". "A jeśli już, to tylko za przyzwoleniem głównego nurtu politycznego. Nasza obecna opozycja nie tylko takie przyzwolenie dała, lecz sama tę akcję wymusiła i wywołała" - zaznaczył. Dodał, że "dlatego można ją nazwać targowicą".

"Jako insider znam instytucje unijne od środka, nie o wszystkich źródłach mojej wiedzy mogę mówić. Ale wiem, naprawdę wiem, że to, co zostało zrobione, było na wyraźną prośbę i zamówienie totalnej opozycji" - podkreślił.

"Pamiętam ten moment, gdy uznałem, że dłużej nie mogę czekać na otrzeźwienie PO i jej ludzi. Usłyszałem Donalda Tuska, przewodniczącego Rady Europejskiej, mówiącego, iż popiera procedurę przeciw Polsce, a w konsekwencji - sankcje" - mówił, przypominając, że w archiwach prasowych jest "wczesna wypowiedź Donalda Tuska dla +Financial Times+, w której opowiada się przeciwko tej procedurze wobec Polski". "Potem nagle zmienił zdanie" - dodał.

Pytany czy zmiana zdania przewodniczącego RE miała związek z tym, że dostał on "telefon z Berlina" odpowiedział, że "wyjaśnienie przyczyn zmiany tej decyzji to już zadanie dla dziennikarzy śledczych". "Jedno jest pewne: znam dobrze Brukselę i wiem, że bez tego przyzwolenia ze strony polskiego premier, przewodniczącego Rady Europejskiej, Komisja Europejska dalej by się nie posunęła" - ocenił.

Na pytanie jak Polska powinna zachowywać się w tej sytuacji odparł: "Kontratakować. Zdjąć rękawice".

>>> Czytaj też: Inwestorzy nie wierzą dziś w sankcje i polexit, ale nasza pozycja może osłabnąć

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj