Nie, dobrze to wygląda.
Widziałem wizualizacje pomnika smoleńskiego i to jest rzeczywiście niezłe.
Wśród artystów dominuje poczucie, że to jest dobry projekt. Nawet ci, którym z PiS bardzo nie po drodze, krytykują najwyżej sposób, w jaki się ten pomnik stawia, ale nie sam projekt. Stworzył go zresztą dobry twórca – Jerzy Kalina.
Dlaczego? Jest szansa, że to będzie udany pomnik. Nawiasem mówiąc, taki pomnik powinien powstać już dawno.
Dla mnie to oczywiste, że powinny powstać dwa pomniki: zarówno ofiar katastrofy, jak i prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
A co to za argument? Każda postać historyczna jest kontestowana, każda historia ma swoje odcienie. Gdybyśmy rozumowali w ten sposób, nikt nie miałby pomnika.
Hm, ja mam w ogóle kłopot z tym placem, uważam, że pomogłoby mu odbudowanie Pałacu Saskiego. Bez niego on jest jakiś nieskończony, niezamknięty, to wyraźna wyrwa, trochę miejsce bez sensu.
Właśnie, to przynajmniej byłoby logiczne, ale lepszy byłby i pałac, i plac.
Pamiętam to poruszenie, gdy pojawił się ten pomysł. Było wtedy poczucie, że w przestrzeni publicznej stanie się coś dobrego.
On wtedy odnosiłby się do czegoś, zmieniłoby się całe jego otoczenie. Wie pan, było wiele możliwości, tylko trzeba było chcieć. Ale zamiast tego było zabieranie przestrzeni: tu nie damy, tam nie pozwolimy, tutaj nie można, a w tamtym miejscu zabrania konserwator… Wie pan, dobry był pomysł tego pomnika światła i to byłoby najmniej inwazyjne.
Można było przecież zastąpić te dwie tablice jedną, jakąś częścią tego pomnika, były sposoby. Niestety, władze Warszawy przez osiem lat nie chciały tych pomników postawić.
Nie wiem, ale tu może być gorzej. Nie widziałem żadnego naprawdę udanego projektu. Zresztą my nie tylko w Warszawie, ale w całej Polsce mamy kłopoty z pomnikami.
>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"
