Dworczyk o parlamentarzystach, którzy mieli rozmawiać z Izraelem: nie ma zgody, by podać nazwiska

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
1 lipca 2018, 10:36
Szef KPRM Michał Dworczyk pytany był w niedzielę o to, którzy parlamentarzyści byli polskimi emisariuszami podczas rozmów z Izraelem na temat ustawy o IPN. Odpowiedział, że nie ma zgody, by żeby ujawnić te nazwiska.

Izraelski dziennikarz Barak Ravid napisał w środę na portalu www.axios.com, że do rozmów mających na celu rozwiązanie kryzysu wokół polskiej ustawy o IPN premier Benjamin Netanjahu wyznaczył byłego dyrektora generalnego żydowskiego MSZ Yossiego Ciechanovera i jego byłego doradcę Jacoba Nagela. Według Ravida mieli oni rozmawiać z dwoma polskimi parlamentarzystami, wyznaczonymi do tej misji przez premiera Mateusza Morawieckiego.

W niedzielę w Polsat News szef KPRM Michał Dworczyk zapytany był, kim byli ci polscy emisariusze.

"Nikt nie udzielił zgody, żeby te nazwiska były do publicznej wiadomości podawane" - oznajmił. Pytany, czy takiej zgody nie udzieliła strona izraelska, stanowczo zaprzeczył. I podkreślił: "My jesteśmy suwerenni, jeśli chodzi o podejmowanie takich decyzji".

"To, że dziennikarze izraelscy, czy osoby, które brały udział po stronie izraelskiej w tych negocjacjach - tak jak pan Ciechanover - publicznie wypowiadają się na ten temat, to ich sprawa. My podejmujemy sami decyzję, ile mówimy, a ile nie mówimy".

Według niego państwo w sytuacji tej polskie pokazało, że potrafi sprawnie działać. "Najpierw została przeprowadzona przez kilkanaście tygodni sprawna dyplomatyczna dyskusja, dzięki której można było wypracować pewne porozumienie, m.in. tę deklarację. Potem sprawnie została przeprowadzona legislacja. To (...) dowód skuteczności i dobrego funkcjonowania państwa".

W środę Sejm uchwalił, Senat przyjął bez poprawek, a prezydent podpisał nowelę ustawy o IPN. Uchyla ona artykuły: 55a, który grozi karami grzywny i więzienia za przypisywanie polskiemu narodowi i państwu odpowiedzialności m.in. za zbrodnie III Rzeszy, oraz art. 55b, który głosi, że przepisy karne mają się stosować do obywatela polskiego oraz cudzoziemca - "niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu".

Premier Mateusz Morawiecki w Warszawie oraz premier Izraela Benjamin Netanjahu w Tel-Awiwie podpisali również w środę wspólną polsko-izraelską deklarację. Podkreślono w niej m.in. brak zgody na przypisywanie Polsce lub całemu narodowi polskiemu winy za okrucieństwa nazistów i związanych z nimi kolaborantów; oba rządy potępiły też wszelkie formy antysemityzmu i odrzuciły antypolonizm oraz inne negatywne stereotypy etniczne. (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj