Hiszpania: Wielotysięczne manifestacje zwolenników i przeciwników secesji Katalonii

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 października 2019, 20:01
W kilkunastu sobotnich manifestacjach zwolenników i przeciwników odłączenia się Katalonii od Hiszpanii wzięło udział kilkaset tysięcy osób. Największa demonstracja zwolenników jedności kraju odbyła się w Madrycie, a separatystów – w Barcelonie.

W rozpoczętym w hiszpańskiej stolicy przed południem wiecu przy placu Kolumba wzięło udział kilka tysięcy osób, w tym politycy centroprawicowej Partii Ludowej (PP) oraz skrajnie prawicowej Vox z jej liderem Santiago Abascalem.

Podobne manifestacje na rzecz jedności Hiszpanii odbyły się w sobotę również w Katalonii, m.in. w Barcelonie oraz Geronie. Podczas zorganizowanego przed barcelońskim ratuszem wiecu kilka tysięcy osób wzywało rządy Hiszpanii i Katalonii do dialogu i przeciwdziałania kolejnym zamieszkom.

Chaos w regionie i starcia separatystów z policją wybuchły krótko po ogłoszeniu przez hiszpański Sąd Najwyższy 14 października werdyktu skazującego 9 katalońskich polityków na 9-13 lat więzienia za organizację w 2017 r. nielegalnego referendum niepodległościowego w regionie. W dotychczasowych zamieszkach w Katalonii rannych zostało ponad 600 osób, z których blisko połowa to policjanci i żandarmi.

Mieszkańcy Katalonii - zarówno sympatycy, jak i przeciwnicy separatyzmu - zazwyczaj deklarują niechęć wobec przemocy na ulicach miast regionu. Wskazują, że obawiają się, iż straci na tym szczególnie wizerunek Katalonii, odstraszając licznie docierających tam dotychczas turystów.

"Już w pierwszych miesiącach po kryzysie wywołanym przez referendum niepodległościowe w 2017 r. wyraźnie spadła liczba odwiedzających Katalonię turystów. Obawiamy się, że teraz sytuacja może ulec znacznemu pogorszeniu” - powiedziała PAP pochodząca z Barcelony 40-letnia Dora Valencia.

W ocenie innej mieszkanki stolicy Katalonii Juany Soli zarówno hiszpański rząd Pedro Sancheza, jak też regionalny gabinet Quima Torry powinien jak najszybciej rozpocząć negocjacje w sprawie uspokojenia sytuacji w Katalonii. "Jeśli odpowiedzialni za główne polityczne decyzje nie podejmą dialogu, sytuację niezgody wykorzystają radykalni separatyści, których głównym celem jest sianie zamętu. Na kryzysie tymczasem nie skorzystają ani władze w Madrycie, ani gabinet w Barcelonie" - powiedziała PAP Sola.

W sobotę szanse na rozpoczęcie dialogu z władzami Hiszpanii osłabił Torra swoją deklaracją zapowiadającą dążenie do organizacji kolejnego referendum niepodległościowego w Katalonii. Szef regionalnego rządu stwierdził, że od procesu secesji "nie ma już odwrotu".

Żądania organizacji referendum niepodległościowego pojawiły się też w sobotę podczas dwóch zorganizowanych późnym popołudniem wieców separatystów w Barcelonie. Oba wydarzenia zgromadziły kilkaset tysięcy zwolenników niepodległości Katalonii.

Na manifestację zorganizowaną przez największe katalońskie organizacje separatystyczne, Omnium Cultural i ANC, a także na więc radykalnych Rad Obrony Republiki (CDR), przybyły duże grupy Katalończyków mieszkających poza stolicą. Przyjechali oni głównie pociągami oraz prawie 500 autokarami.

Wśród głównych haseł protestujących było natychmiastowe wypuszczenie skazanych 14 października separatystów, a także rozpisanie kolejnego plebiscytu w sprawie niepodległości Katalonii.

Z Barcelony Marcin Zatyka (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj