Zarząd SLD zdecydował we wtorek o rekomendacji lidera Wiosny na kandydata w wyborach prezydenckich. W poniedziałek Rada Krajowa Lewicy Razem także udzieliła poparcia Biedroniowi jako wspólnemu kandydatowi koalicji lewicowej w wyborach prezydenckich. Rada Krajowa Wiosny zbierze się w tej sprawie 11 stycznia.

W rozmowie z PAP Zandberg zapewnił, że jego ambicją nie był start w wyborach prezydenckich; zapowiedział jednocześnie, że razem z szefem SLD Włodzimierzem Czarzastym będzie wspierał w kampanii Roberta Biedronia. Mówi też, że Biedroń jest kandydatem, który dla Lewicy był kandydatem naturalnym.

PAP: Giełda nazwisk kandydata na prezydenta w ostatnich tygodniach była długa. Oprócz Biedronia był na niej również pan. Czemu to nie pan ostatecznie został kandydatem Lewicy?

Reklama

Adrian Zandberg: Nie robię z tego tajemnicy - moje cele są inne niż Pałac Prezydencki. Tak podzieliliśmy się zadaniami, kiedy latem 2019 roku powołaliśmy do życia lewicową koalicję. Wtedy uzgodniliśmy, że w wyborach prezydenckich kandydatem będzie Robert Biedroń. Wtedy, pytany przez dziennikarzy, dlaczego Biedroń nie wystartuje w wyborach do Sejmu - niektórzy dziennikarzy byli tym bardzo zdziwieni - mówiłem, że mamy dla niego przewidziane inne zadania. Dziś mogę odpowiedzieć w podobny sposób: nie wystartuję w wyborach prezydenckich, bo przede mną są inne zadania. Najpierw tu, w Sejmie na drodze do tego, żeby doprowadzić do stworzenia lewicowego rządu, a potem, mam nadzieję, w tym rządzie, który zbuduje w Polsce nowoczesne, europejskie państwo dobrobytu.

PAP: Kandydatura Biedronia na urząd prezydenta jest dobrą kandydaturą dla Lewicy?

A.Z.: To kandydatura naturalna. Robert Biedroń to jedyny postępowy kandydat w tych wyborach prezydenckich. Naprzeciwko Roberta Biedronia - który będzie mówić do wyborców centrum i do wyborców lewicy - staną same konserwatystki i konserwatyści. Przeciwko Biedroniowi będą tylko różne rodzaje prawicy - mniej lub bardziej klerykalnej, mniej lub bardziej konserwatywnej, mniej lub bardziej neoliberalnej, więc to oczywiście ustawia go w dobrej pozycji.

Robert Biedroń to nie tylko jego poglądy. To biografia chłopaka z małej miejscowości, który na własnej skórze poczuł, co to jest wykluczenie transportowe, co to jest brak perspektyw w swoim miejscu zamieszkania i konieczność wyjechania z tego miejsca, żeby walczyć o lepszy los. To jest facet, potrafi walczyć, ciężko pracować, gryźć trawę. Myślę, że pokaże to w tej kampanii prezydenckiej. Start 19 stycznia, w dniu wspólnej konwencji koalicji lewicowej.

Pokazaliśmy w kampanii parlamentarnej, że Lewica walczy, że Lewicy się chce, że Lewica naprawdę rozmawia z ludźmi, a nie tylko mówi o rozmawianiu z ludźmi i tak też będzie w tej kampanii. Robert ma fenomenalną zdolność do tego, żeby łapać bezpośredni kontakt. To wie każdy, kto widział go w boju, w trakcie kampanii wyborczej. Myślę, że pokaże się od dobrej strony w kampanii. A od kampanii będzie wiele zależało.

PAP: Na jaki wynik może liczyć Biedroń?

A.Z.: Biedroń deklaruje jasno - walczy o II turę, a w II turze o pokonanie obecnego prezydenta i o zmianę w Pałacu Prezydenckim.

PAP: Lewica Razem poparła Biedronia w tej kampanii. Nie obawiacie się, że wasze postulaty nie pojawią się w kampanii lidera Wiosny?

A.Z.: W kampanii Robert Biedroń będzie reprezentantem programu lewicowej koalicji. Będzie mówić o rozwiązaniach prospołecznych, w interesie mieszkańców mniejszych miejscowości. Będzie też mówić o polskiej demokracji. Żeby polska demokracja była stabilna i trwała, musi być też solidarna i sprawiedliwa społecznie.

PAP: Zaangażuje się pan w kampanię prezydencką Biedronia?

A.Z.: Zarówno ja, jak i Włodzimierz Czarzasty będziemy wspierali go w tej kampanii.

Rozmawiał: Grzegorz Bruszewski

>>> Czytaj też: Ukraiński człowiek i biznesmen ma coraz lepiej. Gospodarka ma jednak problemy