Ministerstwo Transportu rozpoczęło prace nad nowym programem budowy dróg w ramach perspektywy finansowej UE na lata 2014 – 2020 – dowiedział się DGP. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o ratowanie branży drogowej przed skutkami spodziewanego spowolnienia budowy dróg.
Resort na razie oficjalnie nie zdradza, co konkretnie znajdzie się w planie. – Nie znamy szczegółów nowych ram finansowych UE. Intencją ministerstwa jest dokończenie bazowej sieci autostrad i dróg ekspresowych – zdradza Mikołaj Karpiński, rzecznik resortu.
>>> Czytaj też: Budowa autostrady A2: z powodu mrozu w asfalcie pojawiły się szczeliny
W środowisku drogowym coraz głośniej mówi się o tym, że głównym celem rządu jest jednak próba złagodzenia szoku, jaki za chwilę przeżyje branża drogowa w związku z nadchodzącym spowolnieniem inwestycji infrastrukturalnych.
Choć plan budowy dróg na Euro 2012 zdaniem ekspertów udało się zrealizować w 30 – 40 procentach, to i tak do końca 2012 r., porównując z 2007 r., w Polsce będzie o 260 proc. więcej kilometrów dróg ekspresowych oraz o 126 proc. więcej kilometrów autostrad. Do końca tego roku sieć autostrad ma wynosić 1,5 tys. km, a „ekspresów” ok. 1 tys. km. Ale ta sielanka (jak na polskie warunki i tempo budowy dróg) zaraz się skończy.
W perspektywie unijnej większy nacisk będzie bowiem położony nie na budowę dróg, lecz na innowacyjność i efektywność energetyczną. – Na pewno pieniędzy będzie mniej na drogi lokalne, których modernizację i rozbudowę silnie wsparliśmy w obecnym i poprzednim budżecie – potwierdza DGP minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska.
Już teraz firmy zaczynają odczuwać skutki drogowego spowolnienia, m.in. właśnie w zakresie inwestycji lokalnych. – Widać np., że gminy mają problem ze znalezieniem pieniędzy. Z tego powodu mamy o połowę mniej zleceń niż przed rokiem – mówi Ryszard Chłystek z mazowieckiej firmy Rydmar.
>>> Czytaj też: A2 do Niemiec - polski autostradowy rekord
W tym roku na budowę dróg przeznaczonych ma zostać niecałe 30 mld zł, a w 2013 r. już tylko ok. 15 mld zł. Co prawda w 2014 r. powinien się pojawić unijny fundusz drogowy „Łącząc Europę”, w którym będzie można ubiegać się o miliony euro na budowę dróg, jednak inwestycje miałaby nadzorować bezpośrednio Komisja Europejska (czemu sprzeciwia się nasz rząd).
W związku z zahamowaniem budowy dróg w niedalekiej przyszłości trzeba będzie większą uwagę zwrócić na ich remonty i utrzymanie. Już to widać po popękanych, ale wciąż niegotowych, odcinkach autostrad A1, A2 i A4. Resort transportu rozważa zmiany w prawie umożliwiające remontowanie dróg ze środków Krajowego Funduszu Drogowego. Ale to i tak nie rozwiąże problemu, jaki nas czeka z utrzymaniem arterii. Potrzeby są co najmniej dwukrotnie większe niż wstępnie deklarowane przez GDDKiA 1,5 mld zł rocznie z KFD. – Przez najbliższe 5 lat na remonty potrzebna będzie kwota przynajmniej 4 mld zł rocznie – ocenia Wojciech Malusi, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa (OIGD). Branża nie czeka, aż rząd uratuje ją przed katastrofą. Część firm już od miesięcy szuka zleceń za granicą – m.in. w Niemczech czy Rosji. Inne próbują się przekwalifikować na zamówienia związane np. z ochroną środowiska. Ale wiele będzie musiało upaść. – Firmy zainwestowały nawet po kilka milionów euro np. w wytwórnię masy bitumicznej. Nie mają wobec tego środków na zmianę profilu działalności – uważa Wojciech Malusi. Na propozycje resortu możemy trochę poczekać. Wczoraj premier zdymisjonował odpowiedzialnego za budowę dróg wiceministra Radosława Stępnia.
Skąd pieniądze na budowę dróg
Główną rolę w finansowaniu inwestycji odgrywa Krajowy Fundusz Drogowy. Służy finansowaniu dróg krajowych. Zasilany jest z opłaty paliwowej, opłat i kar pobieranych na podstawie ustawy o transporcie drogowym i opłat za przejazd autostradami zarządzanymi przez GDDKiA. Ważnym źródłem pieniędzy dla KFD są obligacje emitowane przez Bank Gospodarstwa Krajowego na korzyść funduszu. Te papiery dłużne nie są wykazywane w polskiej klasyfikacji długu publicznego, co ułatwiło nieprzekroczenie poziomu 55 proc. długu w relacji do PKB.
Drogi lokalne budowane są ze środków własnych samorządów ze wsparciem Narodowego Programu Budowy Dróg Lokalnych, czyli tzw. schetynówek.
Dziennikarz zajmujący się tematami politycznymi, współautor podcastu „Z drugiej strony". Związany z DGP nieprzerwanie od 2010 roku. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych UW oraz Centrum Europejskiego UW.
