Krwawe żniwo w In Amanas w Algierii

żołnierz, wojsko
żołnierz, wojsko/ShutterStock
W wyniku chaotycznego szturmu algierskich sił specjalnych na zajęty przez terrorystów punkt wydobycia gazu koncernu BP w In Amanas zginęło co najmniej 38 zakładników i 29 terrorystów.

Informację o liczbie ofiar podał wczoraj premier Algierii Abdul malik Sallal. Wśród zabitych zakładników są głównie Japończycy, Filipińczycy, Brytyjczycy i Rumuni, a także pojedynczy przedstawiciele innych narodowości. – Prosiliśmy Algierię, by postawiła ludzkie życie na pierwszym miejscu i by działała rozważnie – mówił z wyraźnym wyrzutem przedstawiciel władz w Tokio Yoshihide Suga.

Ataku – jak twierdzi szef MSW Algierii Dahu Uld Kablija – dokonało 40-osobowe komando islamistów. W jego skład wchodziło najpewniej m.in. dwóch obywateli Kanady, a także obywatele Mali i Algierii. Rajd na pustynne miasteczko na granicy Algierii i Libii to odwet za francuską interwencję w Mali, wymierzoną w Al-Kaidę, która na północy kraju wykroiła własne quasi-państwo. Na czele odpowiedzialnej za atak grupy Al-Muwakkiun bu-d-Dima (Podpisujący się Krwią) stoi Algierczyk Muchtar Balmuchtar, na którym ciąży podwójny zaoczny wyrok śmierci za terroryzm.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKrwawe żniwo w In Amanas w Algierii »
Tematy: wojsko
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj