Uber wchodzi w nowe usługi. Strach się bać?

Ten tekst przeczytasz w 6 minut
23 czerwca 2016, 06:20
Istniejący od 2009 roku Uber wcale nie jest największym światowym przewoźnikiem na żądanie, mimo, że należy do najszybciej rosnących firm na świecie. Pod koniec 2015 roku ogłosił realizację miliardowej usługi – londyński pasażer obdarowany został rocznym bonusem darmowych przejażdżek do wartości 10 tys. funtów. Dynamika wzrostu firmy porównywalna jest z szybkością zdobycia rynku przez smartfony, którym osiągnięcie miliarda użytkowników zajęło 5 lat. Facebook dokonał tego w 8 lat od debiutu

Istniejący od 2009 roku Uber wcale nie jest największym światowym przewoźnikiem na żądanie, mimo, że należy do najszybciej rosnących firm na świecie. Pod koniec 2015 roku ogłosił realizację miliardowej usługi – londyński pasażer obdarowany został rocznym bonusem darmowych przejażdżek do wartości 10 tys. funtów. Dynamika wzrostu firmy porównywalna jest z szybkością zdobycia rynku przez smartfony, którym osiągnięcie miliarda użytkowników zajęło 5 lat.

Facebook dokonał tego w 8 lat od debiutu. Największy konkurent Ubera chiński Didi Kuadi (obecnie Didi Chuxing) przekroczył już jednak liczbę półtora miliarda pasażerów realizując 7 milionów przewozów dzienne w 400 miastach Państwa Środka. Do inwestorów firmy należą m.in. potentat e-commerce Alibaba i Apple. W Azji firma z San Francisco ma też innych konkurentów. W Indiach jest to Ola w ponad 100 miastach (4 razy więcej niż Uber) z flotą 40 tys. aut, w Malezji, Singapurze, Tajlandii, Wietnamie, Indonezji i Filipinach operuje Grab. W USA najgroźniejszym konkurentem Ubera jest Lyft, który zrealizował w kwietniu ponad 11 milionów zleceń, a na początku roku pozyskał miliard dolarów od inwestorów, z czego połowę od General Motors.

Mimo to jeśli chodzi o wartość giełdową jest on co najmniej 10-krotnie mniej wart niż Uber (ponad 60 mld dol). Siła Lyfta wynika więc bardziej z sojuszu jaki zawarł on na świecie z wymienionymi wyżej firmami. Na mocy porozumienia na każdej aplikacji użytkownicy będą mogli zamawiać samochody wszystkich uczestników sojuszu, a trzeba wiedzieć, że teren ich działania obejmuje prawie połowę ziemskiej populacji.

Konkurentem Ubera jest też izraelski Gett z siedzibą w Nowym Yorku, podwożący pasażerów głównie w USA i Europie. W firmę parę miesięcy temu 300 mln dolarów zainwestował Volkswagen. Mamy więc do czynienia z szeroką współpracą producentów samochodów z dostawcami aplikacji bazujących na ekonomii współdzielenia. Sam Uber działa z Toyotą, w zakresie leasingu aut dla kierowców jeżdżących dla Ubera, ale nie tylko.

Firma naciskana przez konkurentów i regulatorów w wielu krajach na rynkach na których operuje dociera do nowych segmentów klientów. Ponad 20% przychodów zapewnia kontrowersyjna usługa UberPool czyli wożenie kliku pasażerów w jednym samochodzie – w kwietniu zrealizowano ponad 100 mln takich łączonych jazd. A firma rozwija ją pod ekologicznym sztandarem ochrony środowiska i zmniejszania drogowych korków. W Amsterdamie można zamówić poprzez Uberbike samochód z bagażnikiem na rowery. W Bangkoku natomiast taksówki Ubera są … skuterami – jeśli przeprowadzany test rynkowy uberMOTO się powiedzie otworzy to firmie perspektywy rozwoju dwukołowego serwisu w innych przepełnionych azjatyckich miastach, tym bardziej, że usługę taką wdrożył już Grab.

Duży potencjał widzi też firma w rozwiązaniach problemu ostatniej mili w wielu branżach. Najpierw w kanadyjskim Toronto, a teraz również w USA wdrożono aplikację UberEats, umożliwiającą zamawianie posiłków z barów i restauracji. Program pokazuje czas oczekiwania na realizację dostawy i działa jako osobna aplikacja, która rzecz jasna daje pełny podgląd do karty dań. Kierowcy mogą każdego dnia zgłaszać swój akces do przewozu osób lub gastronomii, nie mogą jednak jednocześnie występować w dwóch rolach, bo filozofia usług i czas ich realizacji jest inny. Oczywiście Uber zarabia zarówno na dostawcach jak i odbiorcach posiłków.

Symptomy wkraczania firmy na rynek dostaw, a w przyszłości może także kurierski wynikają z umowy z Walmartem – największą światową siecią detaliczną. Co prawda dotyczy to na razie mniejszych placówek sieci – Sam’s Club, a sam Uber musi konkurować z firmami Lyft i Deliv to krok ku nowym usługom jest znaczący. Wyniki współzawodnictwa firm nie są jeszcze przesądzone, bo Wal-Mart po okresie testowym wybierze finalnego partnera – klienci zamawiając dostawę zakupów do domu będą też korzystać z aplikacji sieci detalicznej, a nie firmy dowozowej.

Kolejnym generatorem przychodów dla firmy ma być reklama. Na ekranie smartfona w czasie oczekiwania na auto Ubera i podczas jazdy klienci zachęcani są do oglądania reklam firm ulokowanych blisko celu ich podróży – jeśli klient dokona zakupu posługując się kartą Visa-Uber u reklamującego się dostawcy otrzyma rabat na następną podróż, a Uber pobierze od sprzedawcy prowizję od transakcji. Szacunki firmy mówią o zakupach klientów idących w dziesiątki milionów dolarów w samych Stanach Zjednoczonych.

Wszystko wskazuje na to, że firma będzie coraz śmielej monetyzować dane jakie posiada o swoich klientach, ich podróżach i zakupach, co uczyni ją podobną do Google. Trasy pasażerów, ich miejsca pracy i zamieszkania, upodobania związane z celami podróży, w tym kulinarne, korzystanie z hoteli i rozrywek stanowić będą ogromny kapitał umożliwiający budowę profili klientów, a to doskonały wehikuł do współpracy z dostawcami wielu towarów i usług, chociażby w zakresie budowy ofert promocyjnych pod klienta – w zeszłym roku firma weszła w sojusz z siecią hotelową Starwoood Hotels&Resorts oferująca usługi w 290 miastach w USA. Dane posiadane przez Ubera służyć też mogą wyższym społecznym celom – miasto Boston wykorzystuje je do planowania przestrzennego, sterowania ruchem ulicznym i transportem publicznym. Firma bierze tez udział w programie poszukiwania zaginionych i wykorzystywanych dzieci (NCMEC) – kierowcy i pasażerowie dostają rysopisy poszukiwanych, co z pewnością wpływa pozytywnie na wizerunek przewoźnika.

Współpraca z Toyotą przygotowuje firmę do ery samochodów bez kierowcy. Nastanie takich możliwości uwolni firmę od konfliktu z przedsiębiorstwami taksówkowymi na całym świecie, skończą się oskarżenia o pogwałcenia praw pracowniczych i unikanie płacenia podatków i ubezpieczeń. Z pewnością firma sama nie będzie inwestowała w samochody, ale zaproponuje ich nabycie prywatnym inwestorom w leasingu lub systemie condo, który do tej pory dotyczył rynku apartamentów hotelowych. Zanim to nastąpi na pewno usłyszymy o podboju przez Ubera nowych branż. Uberyzacja zatacza nowe kręgi – strach się bać!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Tematy: forsal
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj