W czwartek 1 grudnia, WZA Jastrzębskiej Spółki Węglowej ostatecznie zdecydowało o przekazaniu „Krupińskiego” do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, gdzie zostanie zamknięta. Los kopalni „Makoszowy”, która już jest w SRK także jest przesądzony – będzie fedrować do końca roku. Górnicy z tej kopalni wciąż nie pogodzili się z tą decyzją. Mają prawo być rozgoryczeni – zarówno politycy obecnej, jak i poprzedniej ekipy mamili ich fałszywymi obietnicami pomocy. A można przecież było, używając ulubionego zwrotu wiceministra energii Grzegorza Tobiszowskiego. „stanąć w prawdzie” i powiedzieć im już dawno temu, że kopalnia nie ma żadnych szans na ocalenie.

Rząd „stanął w prawdzie” na posiedzeniu sejmowej komisji skarbu i energii w nocy 30 listopada. W dramatycznym wystąpieniu minister energii Krzysztof Tchórzewski pytał retorycznie o „Krupińskiego”, nawiązując do strat tej kopalni przez ostatnie lata – Wyparowało, przepaliło się miliard zł. Polskę na to stać, górnictwo na to stać?
Tchórzewski odniósł się też do postulatów związkowców, aby kopalnie fedrowały  do końca tj. do momentu kiedy kończy się węgiel oraz do zarzutów, że PiS złamało obietnicę, że nie będzie likwidować kopalń.  PO zresztą stawiając takie zarzuty i podjudzając związkowców, zachowuje się fatalnie, bo obecny rząd robi mniej więcej to samo, co na początku stycznia 2015 r. planował poprzedni. Niestety ekipie Ewy Kopacz przed wyborami zabrakło determinacji aby swój program zrealizować.

 – PiS obiecywało, że nie będzie zamykania kopalń – mówił Tchórzewski. -  Ale ta kopalnia („Krupiński” - red) sama się wygasza, sama się zamyka. Nie możemy powiedzieć, że kopalnie są wieczne, kopalnie istnieją wtedy kiedy są rentowne,  wtedy kiedy dają zysk. Ta kopalnia nawet się nie amortyzuje – tłumaczył.
Po raz pierwszy z ust członka rządu padły słowa, które są oczywiste dla najlepszych  firm górniczych w Australii, RPA, USA czy Kanadzie. Kopalnie nie są po to żeby fedrować węgiel, kopalnie są po to, żeby przynosić zysk, jak każda inna działalność gospodarcza.  

Tchórzewski dał do zrozumienia, że do zamknięcia obu kopalń zmusiła Polskę Komisja Europejska. - Pomoc publiczna dla górnictwa została zaakceptowana przez KE. Mamy teraz zmieniać ustalenia z Komisją Europejską? Jesteśmy z górnictwem wyspą w Europie, nie przepuszczą nam niczego, do czego mogą się przyczepić. Oni na wszystko patrzyli, wszystko liczyli. Nie zgadzają się na dotacje do wydobycia  Makoszów i mówią tak: albo wyprowadźcie z SRK ze zwrotem pomocy publicznej, albo skończcie z dotacjami. Macie już prawie 250 mln zł pomocy publicznej i nie możecie znaleźć rozwiązania – cytował europejskich urzędników Tchórzewski.
Po czym przyznał:  I my nie mamy na to  argumentów, to jest dramat.

Posiedzenie komisji miało też akcent humorystyczny.  Przyszli na nie związkowcy z „Krupińskiego, którzy bronili dalszego istnienia kopalni. Notabene nie przyszedł nikt z kierownictwa górniczej „Solidarności”, co pokazuje, że ten najsilniejszy obecnie związek pogodził się z decyzją rządu.

W pewnej chwili odbył się taki dialog między jedną z posłanek ( nazwisko niestety nie padło do protokołu) a przewodniczącym ZZ Kadra na „Krupińskim” Andrzejem Józefczykiem – piszemy o nim w dalszej części na portalu WysokieNapiecie.pl.

>>> Polecamy: Górnictwo ma 10 mld zł zadłużenia. Winę zrzuca na opodatkowanie