– moglibyśmy sfinalizować w ciągu 6–12 miesięcy. Jeśli nam to się uda, byłby to ruch odwrotny od tego, co zrobiła koalicja PO-PSL. Oni ratując doraźnie budżet, zabrali Polakom te środki, a my chcemy oddać ludziom to, co jeszcze zostało – powiedział DGP premier .
Jeśli ustawa ma być przyjęta przez ten Sejm, to prace powinny ruszyć wkrótce. Na razie decyzja w tej sprawie w PiS nie zapadła. Otoczenie premiera od kilku tygodni wypuszcza sygnały, że taki scenariusz jest realny. Wstępny był gotowy już dwa lata temu razem z , potem zapadła jednak decyzja, że procedowany będzie projekt o PPK jako mniej kłopotliwy.
W trakcie prac nad OFE może pojawić się kilka kłopotów. Pomysł zakłada bowiem, że pieniądze z funduszy zostaną podzielone na dwie transze – większa ma trafić na konta emerytalne w III filarze, mniejsza do Funduszu Rezerwy Demograficznej, zarządzanego przez ZUS. Wartość środków przekazanych do FRD ma być zapisana na subkontach w ZUS. Jednak pierwsza część operacji w świetle orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że składka do OFE była publiczna, oznacza, że jej przesłanie na konta emerytalne jest faktyczną prywatyzacją.
Zdaniem Pawła Borysa, szefa , taka operacja jest wykonalna. – Można sprywatyzować te środki, choć tylko na drodze ustawowej – mówi. Ale taki ruch będzie miał konsekwencje emerytalne. Obecnie w momencie zbliżania się ubezpieczonego do wieku emerytalnego jego oszczędności z OFE są stopniowo przekazywane do ZUS i ostatecznie służą do wyliczenia całego świadczenia. Gdyby wszedł w życie pomysł zmian w OFE, tylko część przekazana do FRD zostałaby zaliczona do emerytury publicznej. Ta składka, która trafiłaby na konta w III filarze na IKE lub IKZE, nie byłaby wliczana do świadczenia, które wylicza ZUS. Emerytura z filara publicznego byłaby mniejsza. Dla osób o długim stażu, które płaciły na OFE od 1999 r., mogą być to spore różnice. Autorzy tego pomysłu argumentują, że tę część ubezpieczony odbierze sobie z III filara. – Gdy OFE były tworzone, to pieniądze z nich miały być wypłacane oddzielnie z filara kapitałowego. To powrót to tej koncepcji – mówi Paweł Borys. Jak dodaje, składka z dawnego OFE miałaby być wliczana do kryteriów emerytury minimalnej. By ją otrzymać, należy wykazać się stażem składkowym: 20 lat dla kobiet i 25 dla mężczyzn, czyli przez ten czas powinny być opłacane składki od przynajmniej minimalnej emerytury.
>>> Czytaj też: Dlaczego powstają nierówności społeczne? Wyjaśnia to sposób wychowywania dzieci
Ustalony kilka lat temu podział aktywów – 75 proc. na prywatne konta, 25 proc. do FRD – może okazać się nieaktualny, gdyż ich struktura uległa zmianie. Według danych z końca lutego akcje spółek notowanych na giełdzie, które są w posiadaniu funduszy, stanowią ok. 79 proc. ich aktywów. Część nieakcyjna – gotówka, obligacje czy akcje notowane za granicą – to 21 proc. aktywów. Jeśli FRD miałby coś przejmować od OFE, to tę część. Jest ona warta 35 mld zł i stosunkowo łatwo nią zarządzać z poziomu państwowej instytucji. Przejęcie akcji oznaczałoby częściową nacjonalizację spółek. Na dodatek w firmach małych i średnich OFE dzisiaj są istotnym akcjonariuszem i być może FRD, zgodnie z obowiązującym prawem, przejmując duże pakiety, musiałby ogłaszać wezwanie do sprzedaży akcji przez innych udziałowców. Z kolei opcja, w której FRD sprzedaje przejęte akcje, oznaczałaby głęboką przecenę na giełdzie.
Nierozwiązana zostaje też kwestia potraktowania aktywów, które miałby przejąć FRD, z punktu widzenia zobowiązań wobec ubezpieczonych. Przy pierwszej „reformie” funduszy przeprowadzonej przez rząd PO-PSL aktywa OFE przejęte przez ZUS zostały podzielone między ich uczestników i zapisane na ich zusowskich kontach na poczet przyszłych emerytur. Prawdopodobnie w tym przypadku będzie tak samo.
Nie jest jasne, jaki wpływ na finanse publiczne będzie miała cała operacja. Zwolennicy pomysłu uważają, że będzie neutralna z punktu widzenia dochodów i wydatków sektora finansów publicznych. Ostateczną decyzję o zaklasyfikowaniu transferu z OFE do FRD podejmie Eurostat. Gdyby zdecydował, że przeniesienie pieniędzy z niepublicznych funduszy do państwowego FRD jest dochodem tego ostatniego, to zwiększyłyby się możliwości wydatkowe państwa. Gdyby tak się nie stało, to i tak w Funduszu Rezerwy Demograficznej pojawiłyby się nowe aktywa, którymi mógłby on się podzielić z Funduszem Ubezpieczeń Społecznych. To FUS wypłaca emerytury i taki zastrzyk z FRD pomógłby mu w finansowaniu świadczeń. Ministerstwo Finansów nie musiałoby wypłacać pełnej dotacji do FUS, co z kolei obniżyłoby potrzeby pożyczkowe budżetu, czyli rząd mógłby wyemitować mniej obligacji.
>>> Czytaj też: Biznesowa symbioza. Technologiczni giganci z Chin i USA są na siebie skazani
