Francuskie MDZ podejrzewa, że w Syrii stosowana jest broń chemiczna

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
28 maja 2019, 21:00
Syria
Syria/ShutterStock
Francuski rząd podejrzewa, że w syryjskiej prowincji (muhafazie) Idlib stosowana jest broń chemiczna - oświadczył we wtorek w parlamencie francuski minister spraw zagranicznych Jean-Yves Le Drian.

"Mamy przesłanki do tego, aby sądzić, że w Idlibie zastosowana została broń chemiczna. Nie mamy jednak jeszcze potwierdzenia. Na razie musimy być ostrożni, ponieważ użycie musi zostać udowodnione, abyśmy mogli zareagować" - powiedział Jean-Yves Le Drian.

Tymczasem we wtorek wojska prezydenta Syrii przeprowadziły kolejny atak na tereny strefy zdemilitaryzowanej w Idlibie. W nalocie lotniczym, którego celem byli tamtejsi , zginęło 21 cywili, w tym dziewięcioro dzieci.

Zaniepokojenie atakiem wyraził Departament Stanu USA, który podkreślił, że działania wojsk syryjskich, wspieranych przez siły rosyjskie, w ostatnich dniach doprowadziły do , w tym ok. 50 dzieci.

"Masowe ataki na ludność cywilną i infrastrukturę publiczną, czyli szkoły, targowiska i szpitale, są lekkomyślną eskalacją konfliktu i są nie do przyjęcia" - oświadczyła rzeczniczka Departamentu Morgan Ortagus.

Amerykanie niedawno także informowali o swoich podejrzeniach dotyczących stosowania przez syryjski rząd broni chemicznej. Kilka dni temu Departament Stanu zdradził, że ma wiele raportów w tej sprawie, a według opublikowanego komunikatu wojska Asada mogły użyć tej broni w niedzielę, 19 maja, podczas ataku na siły rebeliantów.

"Mamy informacje z wielu źródeł, w tym wywiady z naocznymi świadkami ataków. Ci ludzie twierdzą, że wielu bojowników opozycji znalazło się w szpitalach z objawami świadczącymi o użyciu broni chemicznej" - mówiła Morgan Ortagus.

Prezydent USA Donald Trump już dwukrotnie zarządzał ataki lotnicze na siły Asada w związku z używaniem przez niego zakazanego rodzaju broni: w kwietniu 2017 r. w odwecie za atak z użyciem gazu bojowego sarin oraz rok później w odpowiedzi na atak chemiczny na ludność cywilną w mieście Duma.

W ubiegłym tygodniu wielu członków amerykańskiego Kongresu wystosowało do Trumpa petycję, w której stwierdzili, że USA powinny pozostać zaangażowane militarnie w syryjski konflikt. Kongresmeni, zarówno z obozu Demokratów, jak i z Partii Republikańskiej, podkreślali swoje zaniepokojenie sytuacją w Syrii, odkąd w grudniu ub.r. Trump postanowił wycofać amerykańskich żołnierzy z tego kraju.

Od końca kwietnia br. syryjskie wojska rządowe, wspierane przez rosyjskich sojuszników, nasiliły ataki na prowincję Idlib, ogłoszoną we wrześniu ub. roku tzw. strefą deeskalacji. Prowincja jest ostatnią enklawą ugrupowań dżihadystów, w tym z organizacji Hajat Tahrir al-Szam, kiedyś będącej syryjską filią Al-Kaidy.

>>> Czytaj też: Nowa ustawa dot. broni i amunicji: ma regulować, ale umożliwia wypożyczenie broni przed zakupem

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj