Mieszkańcy Krymu nie mają gdzie głosować

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
25 maja 2014, 08:19
Na anektowanym przez Rosję Krymie nie można głosować w ukraińskich wyborach prezydenckich. W przeciwieństwie do Moskwy, gdzie w ukraińskiej ambasadzie utworzono komisję wyborczą, na półwyspie nie ma ani jednego lokalu wyborczego.

Ci, którzy chcieliby oddać swoje głosy muszą przekroczyć okupacyjną granicę i wjechać do terytorialnej części Ukrainy.

Zgodnie z ukraińskim prawem mieszkańcy anektowanego Krymu nadal uważani są za obywateli Ukrainy, dlatego mogą brać udział w wyborach. Część Krymian zgłasza taką chęć. - Sporo ludzi poszłoby głosować, wiem to od swoich przyjaciół i znajomych - opowiada jeden z mieszkańców Symferopola.

Najbliższy punkt, w którym można byłoby oddać swój głos znajduje się w okolicach Chersonia, po stronie kontrolowanej przez Ukrainę. Mieszkańcy Symferopola zapewniają, że nie mają kłopotów z przekraczaniem granicy, ale drobiazgowe kontrole zniechęcają ich. - Przeszukują, sprawdzają, czuje się presję. Jeszcze tydzień temu było spokojniej, ale to co się teraz dzieje, odstrasza nas - tłumaczą Krymianie. Nie wiadomo ilu mieszkańców anektowanego Krymu weźmie udział w wyborach. Niektórzy już kilka dni temu wjechali z półwyspu pod pretekstem odwiedzenia krewnych na Ukrainie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: Ukraina
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj