Belgię czeka paraliż. Od poniedziałku rusza strajk generalny

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
28 marca 2015, 12:15
Belgia
Belgia/ShutterStock
Belgia ponownie zostanie sparaliżowana przez strajki. W przyszłym tygodniu związkowcy wyjdą na ulice kilku belgijskich miast. To będzie kolejna próba wywarcia presji na rząd premiera Charlesa Michela, by zrezygnował z polityki oszczędności.

Demonstracje rozpoczną się w poniedziałek w Brukseli. Spodziewane są utrudnienia w ruchu autobusów, tramwajów i metra. Związkowcy buntują się m.in. przeciwko planom podwyższenia wieku emerytalnego z 65 do 67 lat oraz rezygnacji z indeksowania płac i świadczeń społecznych co oznacza, że nie będą one dostosowywane do wzrostu cen i kosztów utrzymania.

Ten ostatni pomysł zdaniem przedstawicieli związków będzie kosztował każdego pracownika około 20 tysięcy euro na przestrzeni kariery zawodowej. Rząd - ze swojej strony - podkreśla jednak, że rezygnacja z indeksowania płac będzie miała pozytywne skutki dla gospodarki. ”Dzięki temu firmy będą mogły zmniejszyć koszty wynagrodzeń co umożliwi im tworzenie nowych miejsc pracy” - mówił w radiu RTL wicepremier Belgii Kris Peeters.

Po manifestacjach w belgijskiej stolicy związkowcy zapowiedzieli już kolejne protesty m.in. w Charleroi, Liege, Namur, Antwerpii i Brugii.

>>> Polecamy: Gospodarka Brazylii nad przepaścią. Real potrzebuje wstrząsu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj