Jeden dzień z życia niemieckiej energetyki

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
21 maja 2016, 16:42
Produkcja energii elektrycznej w Niemczech
Produkcja energii elektrycznej w Niemczech/Media
Nie podniecajmy się chwilowymi rekordami w produkcji energii z OZE u naszych zachodnich sąsiadów, ważniejsze jest zupełnie co innego – czy Energiewende osiąga zakładane cele. Padające ostatnio w Niemczech rekordy produkcji z odnawialnych źródeł energii wywołały spory rezonans w polskich mediach.
2551842-emisje-co2-w-europie.png
Emisje CO2 w Europie

Przypomnijmy, że w niedzielę 8 maja godzinie 11 udział OZE w wytwarzaniu prądu u naszych zachodnich sąsiadów wyniósł 94,9 proc. W rezultacie ceny energii produkowanej w elektrowniach konwencjonalnych – gazowych, nuklearnych i węglowych były ujemne – inny słowy firmy musiały płacić ok. 50 euro za MWh żeby ktoś zechciał ten „niechciany” prąd od nich odebrać. Zwłaszcza atomówki i węglówki nie są bowiem wystarczająco elastyczne – blok potrzebuje wielu godzin żeby go wyłączyć i włączyć.

Takich dni może być kilka, kilkanaście w roku. Ale co widzimy patrząc na cały 2015 r.?

Według danych niemieckiego urzędu statystycznego wciąż przygniatająca większość prądu produkowanego w Niemczech pochodzi ze źródeł konwencjonalnych – aż 75 proc. I trudno żeby było inaczej – w końcu Energiewende zaczęła się zaledwie 5 lat temu. Trend jest oczywisty – jak widać ilość energii z OZE rośnie, energetyka konwencjonalna się kurczy. Ale będzie obecna w miksie energetycznym nad Renem i Łabą jeszcze bardzo długo, nawet w 2050 r. ma być jej ok. 20 proc. Do tego czasu musi się więc nauczyć „współżyć” z OZE.

To bodajże Angela Merkel przedstawiając Energiewende określiła również warunki pod którymi będzie ona przeprowadzana. Ceny nie mogą być wyższe, Niemcy mają pozostać eksporterem energii, emisja CO2 nie może wzrosnąć.

Ten pierwszy cel jest problematyczny, sami przedstawiciele niemieckiego rządu przyznają, że popełnili błędy planując zbyt wysokie taryfy gwarantowane dla OZE. Za te taryfy dla energetyki odnawialnej płacą w rachunkach gospodarstwa domowe i małe firmy, ale przemysł, kupujący prąd na rynku hurtowym, jest beneficjentem nowej polityki. Ceny na giełdach energii są bowiem rekordowo niskie.

>>> Czytaj też: Tchórzewski: poprawa efektywności energetycznej sposobem na ograniczanie emisji CO2 [EKG 2016]

Z drugiej strony Frau Baum i Herr Schmidt akceptują wyższe ceny – z tej strony nie słychać protestów. Może dlatego, że miliony Niemców czuje się beneficjentami nowej polityki dzięki panelom fotowoltaicznym zainstalowanych na ich dachach. Warto tez pamiętać, że Niemcy szacują iż sektor „zielonej energii” stworzył ok. 300 tys. miejsc pracy.

Cel drugi to dwutlenek węgla. Wskutek wyłączenia części siłowni atomowych i zastępowania ich przez węgiel brunatny w poprzednich latach emisja CO2 w Niemczech rosła. Ale już przestała – z opublikowanego 3 maja komunikatu Eurostatu z 2015 r. wynika, że niemiecki sektor energetyczny wypuścił w ub. roku do atmosfery dokładnie tyle samo CO2 co w 2014 r.

Jaki w Polsce odnotowaliśmy wzrost i czy emisja w Niemczech zmaleje ? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj