Bangladesz: Po pożarze fabryki pod Dhaką jej właściciel ukrywa się

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
17 września 2016, 07:58
Po zeszłotygodniowym pożarze fabryki opakowań na północ od stolicy Bangladeszu, Dhaki, w którym zginęło ponad 30 osób, jej właściciel ukrywa się - poinformowała w sobotę policja. Mężczyzna zaszył się w nieznanym miejscu po tym, jak ojciec jednej z ofiar oskarżył go i siedem innych osób o nieumyślne spowodowanie śmierci.

Do pożaru w czteropiętrowej fabryce w Tongi, w mieście przemysłowym oddalonym o ok. 25 kilometrów od stolicy, doszło w ubiegłą sobotę. Gdy budynek zajął się ogniem, w środku przebywało ok. 100 pracowników.

Jak podaje agencja dpa, powołując się na źródła medyczne i policyjne, śmierć poniosły 34 osoby. Kolejne 34 jeszcze w piątek przebywały w szpitalu.

Wcześniej informowano, że w pożarze zginęły 24 osoby, a 70 odniosło obrażenia.

Wciąż nie wiadomo, co doprowadziło do tragedii. Władze powołały specjalną komisję śledczą, by ustalić powody pożaru oraz sprawdzić, czy w fabryce przestrzegano wymaganych norm bezpieczeństwa. Wcześniej podawano, że ogień wybuchł najpewniej na skutek eksplozji bojlera.

Z powodu nieprzestrzegania standardów bezpieczeństwa w fabrykach w Bangladeszu - drugim na świecie po Chinach eksporterze produktów tekstylnych - często dochodzi o wypadków i pożarów.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj