Wróbel: Internet użył Trumpa i wygrał [FELIETON]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 listopada 2016, 16:25
Donald Trump dziękuje wyborcom
Donald Trump dziękuje wyborcom/PAP
Przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych tylko 2 (słownie dwie) z dużych redakcji gazet w USA ogłosiły poparcie dla Donalda Trumpa. Aż 57 (!) poparło Hillary Clinton. Tylko niewielka część ogłosiła neutralny stosunek do obojga polityków, zazwyczaj cieplej pisząc o kandydatce demokratów. Redakcje telewizyjnych wiadomości częściej wspierały Clinton niż Trumpa. Z kolei internet wspierał kogo chciał i – jak widać – wybory wygrał. Bo Trump jest internetowy.
1966370-.jpg
Jan Wróbel dziennikarz i publicysta

Budzi mnóstwo hejtu, jest o nim w sieci pełno, sam wypowiada się często tak, jakby właśnie pisał anonimowy komentarz na forum społecznościowym. Jego sukces będzie prowokował mnóstwo analiz, na ogół bałamutnych (już miałem przyjemność kiedyś pisać, że zbiorowe emocje, wbrew pokutującym mitom o wszechwiedzy Systemu, nie dają się łatwo rozumieć). A dlaczego nie brać pod uwagę takiej prostej tezy – tegorocznego kandydata na prezydenta stworzył internet, z jego potrzebą chamstwa, rozrywki i rosnącej dawki konfliktu. To wszystko nie oznacza, że będzie złym prezydentem, oznacza natomiast, że może być tak samo innym prezydentem, jak był innym kandydatem.

Ktoś może w tym miejscu zaprotestować, przypominając, że to osiem lat temu masowo uruchomił twittery, media społecznościowe i tym podobne wynalazki w ostatecznie wygranej kampanii wyborczej. Ale prawda jest taka, że owszem, osiem lat temu bardzo dobry kandydat użył sprawnie internetu, a w 2016 r. to internet użył kandydata.

PS: Gazety nie decydują o tym, kto wygra wybory, ale niektóre warto czytać. W Magazynie DGP sprzed tygodnia przeczytałem, że „Clinton przegrała wybory”. Artykuł Karoliny Lewestam, chyba najciekawszy, jaki ukazał się w polskiej prasie w ostatnich tygodniach na temat USA, wydał mi się przekonujący – i proszę, od ubiegłego piątku na pytanie, kto wygra wybory w USA, odpowiadałem, że Trump.

>>> Czytaj też: "NYT": Z wygranej Trumpa najbardziej cieszą się rywale USA - Rosja i Chiny

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj