Chile - nowy członek klubu OECD

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
17 stycznia 2010, 17:23
Który z wymienionych krajów – Rosja, Chiny, Indie, Brazylia, Chile – nie pasuje do pozostałych? Odpowiedź brzmi: Chile, bo zgodnie z podpisanym na początku tygodnia porozumieniem stało się 31. członkiem Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD).

Poza nim żadne z wymienionych państw nie należy do tego liczącego już pół wieku klubu, choć zalicza się je do największych gospodarek naszej planety. Dlaczego zatem dołączyło doń Chile, stając się pierwszym członkiem OECD w Ameryce Południowej? Odpowiedź jest dwuwarstwowa. Po pierwsze, trzeba chcieć – żadnego kraju się do tego nie zmusza, nie przyznaje się też członkostwa automatycznie.

>>> CZYTAJ TEŻ: Estonia chce przystąpić do OECD w 2010 roku

Z tego powodu poza klubem pozostaje np. Brazylia. Również w Rosji brakuje chyba woli politycznej, choć jest ona „krajem kandydującym”. Gdy zresztą jakiś kraj postanawia do OECD przystąpić, to ona decyduje, czy go przyjąć. Na tym właśnie polega haczyk, którego istnienie wyjaśnia, dlaczego przez całą ubiegłą dekadę nie było nowych przyjęć. Ich kryteria nie są stałe, ale kraje „uznawane za podobne” muszą osiągnąć pewien poziom rozwoju gospodarczego, oczekuje się też, że wniosą do tego klubu coś nowego i użytecznego.

>>> CZYTAJ TEŻ: Rosja zwraca się w stronę Ameryki Łacińskiej

Na przykład Meksyk, który należy do OECD od 1994 roku, wniósł podobno do niej doświadczenia z dziedziny bioróżnorodności i migracji. Tym razem OECD uznała, że jej mniej rozwinięci członkowie mogą się czegoś nauczyć od Chile, jeśli idzie o reformy emerytalne i politykę podatkową. W zamian za to Chile może rozkoszować się czymś, czego poszukują wszyscy ludzi i wszystkie kraje: miłym poczuciem przynależności.

Bo innych korzyści z członkostwa jest niewiele. Pożądane jest przyjmowanie kodeksów dobrych praktyk, np. w dziedzinie ładu korporacyjnego – ale to można zrobić i poza OECD. Bycie członkiem tej organizacji nie pomogło Islandii, ani – ostatnio – Grecji. Choć Chiny i Brazylia do OECD nie należą, wcale nie wiedzie się im źle. Po tej najgorszej od pokoleń recesji należy jednak przyklasnąć każdej organizacji, która próbuje podnieść standardy działalności gospodarczej. Witamy w niej zatem Chile.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj