W lipcu 2015 r. Centralne Biuro Antykorupcyjne skierowało do Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie zawiadomienie o podejrzeniu zmowy przetargowej firm budujących autostrady i drogi ekspresowe. Powodem była analiza materiałów przekazanych śledczym przez GDDKiA, czyli inwestora. Miesiąc później zostało wszczęte śledztwo. Chodziło o cztery kontrakty o łącznej wartości ponad 2,2 mld zł. Śledczy sprawdzali, czy firmy przed składaniem ofert w przetargach nie dogadywały się co do podziału zleceń. W mediach pojawiły się informacje, że Skarb Państwa mógł stracić na tym procederze nawet ćwierć miliarda złotych.

GDDKiA zawiesiła podpisywanie tych umów, mimo że wykonawcy byli już wybrani. Dzisiaj okazuje się, że postępowanie zostało umorzone. – Powodem był brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa – tłumaczy Zbigniew Jaskólski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. – Otrzymaliśmy potwierdzenie, że umorzenie śledztwa się uprawomocniło – dodaje Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA.

>>> Polecamy: Tak będzie rozrastać się sieć dróg w Polsce [MAPY]

Jak dowiedział się DGP, kontrakty właśnie ruszają.

● Obwodnica Góry Kalwarii. To bardzo potrzebna droga, która pozwoli ominąć Górę Kalwarię jadącym drogami krajowymi nr: 50 (obwodnicą Warszawy dla tranzytu) i 79. O ten kontrakt toczyła się istna wojna. W czerwcu 2015 r. GDDKiA wskazała ofertę konsorcjum Intercor – za 314 mln zł; tzn. najtańsza była oferta Bilfingera, ale firma nie przedłużyła ważności wadium, na własne życzenie wykluczając się z postępowania (to m.in. takie zachowania wywołały zaniepokojenie inwestora i CBA). Do gry wkroczył Mirbud (o 16 mln zł droższy od Intercoru), który w Krajowej Izbie Odwoławczej (KIO) wygrał odrzucenie zwycięskiej oferty. Wtedy Intercor złożył skargę do sądu okręgowego, który przyznał mu rację. Ostatecznie GDDKiA szykuje się do podpisania umowy właśnie z tą firmą.

Podpisze ją, kiedy zakończy się jeszcze inne postępowanie odwoławcze: dotyczące przetargu na nadzór inwestorski. – Oczekujemy na rozprawę, której termin został wyznaczony przez sąd na 11 marca – usłyszeliśmy w GDDKiA.

● Trasa S51, obwodnica Olsztyna. To był przetarg cudów. Wygrała firma Budimex z kwotą 913 mln zł, ale – to bardzo nietypowe – dopiero z czwartego miejsca. Najtańszą ofertę złożył Porr (dziś właściciel Bilfingera), który nie przedłużył terminu związania ofertą. Kolejna oferta Intercoru została odrzucona z powodu niezgodności ze specyfikacją. A propozycja Salini – tańsza od Budimeksu o 180 mln zł – została odrzucona przez GDDKiA jako rażąco niska. Włosi z Salini odwołali się do KIO, ale przegrali. Jest szansa na to, że kontrakt zostanie zawarty w marcu. Będzie to możliwe, jeśli Salini nie złoży skargi do sądu.

● Autostrada A1: odcinek Zawodzie – Woźniki. Prawie 60 km między Częstochową i Pyrzowicami katowicka GDDKiA podzieliła na cztery fragmenty. To już ostatni z nich – za 575 mln zł. Na pozostałe trzy umowy o łącznej wartości ponad 1,5 mld zł zostały podpisane w 2015 r. Ten przetarg wygrało konsorcjum ze Strabagiem jako liderem. Umowa ma być w marcu, a pierwsze zmiany w organizacji ruchu są zaplanowane na kwiecień. Autostrada powstanie w technologii betonowej.

● Trasa S8 Przeszkoda – Radziejowice. To fragment wylotówki z Warszawy w kierunku Piotrkowa Trybunalskiego i Katowic, czyli tzw. gierkówki. Umowa została właśnie podpisana za Strabagiem, który ma się uwinąć z inwestycją do czerwca 2019 r. W ubiegłym roku umowę na sąsiedni odcinek Przeszkoda – Paszków zdobył Intercor.

Czekając z kontraktami na rozstrzygnięcia prokuratury, GDDKiA zachowała się ostrożnie. Wychodzi jednak na to, że realizacja potrzebnych dróg, bez których kierowcy tracą czas, a gospodarka pieniądze, została wstrzymana niepotrzebnie.

W ub.r. Sąd Rejonowy Warszawa-Wola uniewinnił podejrzanych w innej drogowej aferze, którzy mieli ustawiać drogowe zlecenia w latach 2008–2009. Na ławie oskarżonych zasiadło 11 osób z zarządów firm: Budimex, Eurovia, Mostostal Warszawa, Mota Engil, PBDiM Mińsk Mazowiecki i Strabag. W ich podsłuchanych rozmowach numery pokoi miały oznaczać kwoty w przetargach, a określenie „majtki w dół”, że oferta powinna być niższa. Sąd nie znalazł dowodów na zmowę przetargową ani nie stwierdził strat Skarbu Państwa.

>>> Czytaj też: Stare samochody nie wjadą do centrów miast? Rząd jest "za"