Forsal logo

Rozmowy o polskich stoczniach trwają

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 stycznia 2009, 21:05
Prawie cztery godziny trwało we wtorek spotkanie związkowców stoczni Gdynia i Szczecin z ministrem w kancelarii premiera Michałem Bonim. Tematem rozmów była specustawa stoczniowa i program monitorowanych zwolnień pracowników stoczni. Związkowcy mówili o swoich wątpliwościach.

"Zakres poruszonych zagadnień był bardzo duży. Na najważniejsze dla nas pytania odpowiedzi nie uzyskaliśmy. Zostały one przekazane do konkretnych adresatów. Planowane są kolejne spotkania - do najbliższego może dojść na początku lutego" - poinformował PAP po zakończeniu rozmów szef "Solidarności'80" w Stoczni Szczecińskiej Nowa Jacek Kantor.

Poza związkowcami i Bonim, w spotkaniu udział wzięli m.in przedstawiciele resortów: pracy, skarbu i rozwoju regionalnego oraz prezes Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP) Wojciech Dąbrowski i prezes ZUS.

Związkowcy narzekali na dezinformację panującą wokół programu monitorowanych zwolnień. Ich zdaniem wszystkie zaangażowane strony: urzędnicy ZUS-u, Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, pracownicy oraz pracodawcy interpretują jego zasady na swój sposób. Postulowali o szkolenia i instrukcje dla urzędników. Szczególnie źle oceniają pracę punktów konsultacyjnych na terenie stoczni, które - ich zdaniem - powinny kompetentnie informować o zasadach zwolnień, zanim do nich dojdzie.

W punktach konsultacyjnych informacji na temat zasad odejścia, przysługujących świadczeń i możliwości zatrudnienia mają udzielać m.in. pracownicy Agencji Rozwoju Przemysłu, urzędu pracy i ZUS-u. Stoczniowcy otrzymali także biuletyn na temat ochrony praw pracowników, przygotowany przez Agencję Rozwoju Przemysłu.

Kantor podkreślał, że muszą być jednoznacznie ogłoszone zasady, "na jakich stoczniowcom należy się świadczenie przedemerytalne". Jego zdaniem uprawniający do tego staż powinien być ustalony rocznikowo, a nie liczony od daty urodzenia.

Poparli go również związkowcy z Gdyni. "Nie wiemy też, czy pracownik może iść na program zwolnień monitorowanych, a potem na świadczenie (przedemerytalne-PAP)" - dodał Kantor.

Krzysztof Fidura z "Solidarności" w stoczni szczecińskiej mówił o potrzebie kontroli ARP nad majątkiem m.in. transportowym. Podkreślił w odniesieniu do stanu zatrudnienia i wielkości majątku, że "zarządca i zarządca kompensacyjny powinni znać przyszły zakres działania zakładu".

Podniósł też problem pracowników stoczniowych spółek. "Dla firm związanych właścicielsko ze stocznią oraz świadczących dla nich usługi nie ma wsparcia ze strony regionu" - powiedział. Wymienił m.in. niskie zaangażowanie urzędów pracy przy realizacji programu.

Maciej Manicki z OPZZ zauważył, że nawet w przypadku, gdyby pracownicy obu stoczni odchodzili z pracy w ramach programu na zasadzie porozumienia stron, to należy im się odprawa w ramach zwolnień grupowych. "Ponieważ jest to odejście z inicjatywy pracodawcy" - uzasadnił.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: gospodarka
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj