Partia Brexitu nie wystartuje w okręgach konserwatystów. To radykalna zmiana

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
11 listopada 2019, 13:45
Nigel Farage
Nigel Farage/ShutterStock
Nigel Farage poinformował w poniedziałek, że jego Partia Brexitu w wyznaczonych na 12 grudnia wyborach parlamentarnych nie wystawi kandydatów w 317 okręgach, w których w 2017 r. wygrali konserwatyści, wystartuje natomiast we wszystkich będących w posiadaniu Partii Pracy.

"nie wystartuje w 317 okręgach, w których konserwatyści wygrali w poprzednich wyborach. Skoncentrujemy za to nasze wysiłki na wszystkich okręgach będących w posiadaniu Partii Pracy, która kompletnie złamała swoje obietnice złożone w 2017 r. Powalczymy także z pozostałymi partiami opowiadającymi się za pozostaniem (w Unii Europejskiej)" - oświadczył Farage w Hartlepool w północno-wschodniej Anglii, dodając, że decyzję tę podjął minionej nocy.

Deklaracja Farage'a oznacza radykalną zmianę strategii lidera Partii Brexitu. Jeszcze na początku listopada wzywał on premiera i lidera Partii Konserwatywnej Borisa Johnsona do porzucenia porozumienia uzgodnionego z UE i zawarcia paktu na rzecz brexitu grożąc, że w przeciwnym razie wystawieni kandydatów we wszystkich okręgach wyborczych, co bardzo utrudniłoby Partii Konserwatywnej odniesienie zwycięstwa.

Według ostatnich sondaży Partię Brexitu popiera 6-10 proc. badanych. To zbyt mało, by w brytyjskim systemie jednomandatowych okręgów wyborczych mogła ona uzyskać coś więcej, niż jakieś pojedyncze miejsca w Izbie Gmin. To zarazem wystarczająco dużo, by poprzez rozproszenie głosów wyborców popierających wyjście z UE między nią a konserwatystów doprowadzić do tego, że w efekcie w części okręgów wygrałaby opozycyjna Partia Pracy. A w konsekwencji - być może - nawet całe wybory.

Z tego powodu, jak informowały brytyjskie media, w Partii Brexitu trwał spór, czy należy walczyć we wszystkich okręgach, co mogłoby się skończyć ułatwieniem zwycięstwa laburzystom, czy też skoncentrować się na okręgach obecnie posiadanych przez nich, ale gdzie jest duże poparcie dla brexitu, bo w nich ugrupowanie Farage'a najprędzej miałoby szanse na zwycięstwo.

Zapowiedź Farage'a jest bardzo dobrą wiadomością dla konserwatystów, których szanse na bezwzględną większość w Izbie Gmin znacznie rosną. Choć Johnson wiele razy odrzucał możliwość zawarcia paktu z Partią Brexitu, wyraził zadowolenie ze zmiany strategii tego ugrupowania.

"Przyjmujemy z zadowoleniem uznanie przez Nigela Farage'a tego, że kolejny sklinczowany parlament bez większości jest największym zagrożeniem dla tego, by doprowadzić brexit do końca. Jeśli mielibyśmy kolejny parlament bez większości doprowadziłoby to do dwóch jeszcze bardziej chaotycznych referendów w przyszłym roku" - napisał Johnson na Twitterze, mając na myśli powtórzenie głosowania w sprawie brexitu, co obiecuje Partia Pracy i nowy plebiscyt niepodległościowy w Szkocji, na co zdaniem brytyjskiego premiera laburzyści się zgodzą w zamian za poparcie od Szkockiej Partii Narodowej.

Informacja o tym, że Partia Brexitu nie będzie startować w okręgach konserwatystów, co w konsekwencji zwiększa szanse na to, że nowy rząd będzie miał parlamentarną większość, spowodowała umocnienie funta, który zyskał prawie 1 proc. w stosunku do dolara.

>>> Czytaj też: Brytyjska gospodarka uniknęła recesji, ale wzrost jest najniższy od 2010 r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj