Jak przerwać zaklęty krąg poczucia winy i być rodzicem wystarczająco dobrym

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 grudnia 2019, 19:52
wielozadaniowość
wielozadaniowość/ShutterStock
To nie jest opowieść o upartej kilkulatce, lecz o rodzicach w matni, głównie matkach. O tym, że wyrzuty sumienia to ścieżka, na którą wkraczają z zaskakującą łatwością.

Urodziny na wrotkowisku. Rozkrzyczane ośmiolatki szykują się do wejścia na parkiet. Część już śmiga, część chwieje się jeszcze u boku rodziców. Jedno z dzieci upada spektakularnie na pupę. Płacze, zdejmuje wrotki i oświadcza, że w życiu ich już nie założy. I rzeczywiście dziewczynka przez całą imprezę siedzi, z daleka obserwując kolegów i koleżanki z klasy. – Daliśmy ciała – martwi się matka.

To nie jest opowieść o upartej kilkulatce, lecz o rodzicach w matni, głównie matkach. O tym, że wyrzuty sumienia to ścieżka, na którą wkraczają z zaskakującą łatwością.

Dziewięciolatka ślęczy nad lekcjami. Ćwiczy odmianę „to be”. Zatrzymuje się nad tłumaczeniem na angielski czasownika „są”. „They?” – pyta matkę, której od razu przychodzi na myśl scena z „Dnia świra”. Wieczorem rodzice się głowią, co robią źle („Nie potrafimy wytłumaczyć? Wybraliśmy złą szkołę?”). A może po prostu dzieciak jest mniej zdolny i potrzebuje więcej czasu, żeby przyswoić wiedzę? Na ten trop nie wpadają.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego rodzicom tak łatwo przychodzi obwinianie siebie? „Wraz z tą pierwszą, a potem kolejnymi ciążami, dołączyłam do wielkiej, chyba niekończącej się grupy Winnych” – napisała kilka lat temu na swoim blogu Katarzyna Gałązka, matka trójki dzieci. „Że nie potrafię karmić, że karmię nie dość zdrowym jedzeniem, że poszłam na fitness, zamiast spędzić wieczór z dziećmi, że nie przypilnowałam lekcji albo że za bardzo się wtrącam i nie pozwalam na samodzielność, że nakrzyczałam, że się zezłościłam”. Lista przewin nie ma końca.

– Matka równa się poczucie winy – mówi Joanna Jaskółka, autorka bloga „Matka jest tylko jedna”. I przytacza jedno z najwcześniejszych wspomnień związanych z rodzicielstwem. – Położna na pierwszym spotkaniu powiedziała mi, że teraz będę musiała się dostosować. Mojego dziecka jeszcze nie było na świecie, a ja już musiałam wpasować się w rolę matki, która myśli głównie o nim – opowiada.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj