Prawa autorskie w internecie: albo uznajemy własność, albo jej nie uznajemy

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
14 maja 2012, 03:55
Haker
Haker/ShutterStock
Internet nie tylko umożliwił łatwe kopiowanie i dzielenie się treściami, ale zmienił też podejście użytkowników do postrzegania praw autorskich jako takich. Jak w tej rzeczywistości mają odnaleźć się twórcy i wydawcy – zastanawiano się podczas panelu dyskusyjnego, zorganizowanego przez Izbę Wydawców Prasy i Polską Izbę Książki, nad którym patronat medialny sprawował DGP.

Nic za darmo

Dla części dyskutantów sprawa jest oczywista – chodzi o własność, do której twórca czy wydawca mają pełne prawa, a korzystanie z nich bez ich zgody jest zwykłą kradzieżą. – Albo uznajemy własność, albo jej nie uznajemy. Nie ma nic za darmo. Błędem „otwartystów” jest negowanie tej zasady. W walce na rynku gospodarczym opartym na wiedzy nie ma miejsca na naiwność – przekonywał prof. Wojciech Cellary z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, zwracając uwagę, że za darmowe usługi w sieci de facto też płacimy, chociażby udostępniając swój profil czy oglądając reklamy. Nie ma wątpliwości, że wydawcy i twórcy tracą na sieciowym piractwie. Czy jednak internet rzeczywiście jest wrogiem prasy i książki? Polemizował z tym Igor Ostrowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji. – Na treściach cyfrowych można zarabiać, tyle że w innych modelach biznesowych niż dzisiejsze. Nie mamy jeszcze jasnej odpowiedzi, jak to ma wyglądać, ale zależy nam, by wspierać tworzenie tych nowych modeli – mówił.

Zmiana podejścia

Jako przykład nieszablonowego podejścia Igor Ostrowski wskazywał Chrisa Andersona, który napisał książkę o zmieniającej się rzeczywistości rynkowej „Za darmo. Przyszłość najbardziej radykalnej z cen”. – Przez jakiś czas każdy mógł ją za darmo ściągnąć z internetu. Nie przeszkodziło to jej później przez długi czas gościć na liście bestsellerów – powiedział. – Podczas wyborów prezydenckich we Francji jednym z istotniejszych punktów debaty były przepisy umożliwiające odcinanie od sieci za naruszenia praw autorskich. Hollande powiedział, że trzeba je zlikwidować. Może dlatego właśnie wygrał wybory – zastanawiał się Jarosław Kuisz, redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj