Doradca inwestycyjny stanie przed sądem. Oszukał klientów na 5 mln zł

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 stycznia 2018, 10:44
Rynek walutowy forex
Rynek walutowy forex/ShutterStock
Warszawska prokuratura okręgowa skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko doradcy inwestycyjnemu, który oszukał klientów na prawie 5 mln zł. Jego ofiarą padły 54 osoby – miał w ich imieniu inwestować na rynku walutowym FOREX.

Jak poinformował PAP rzecznik prokuratury Łukasz Łapczyński, Rafał K. został oskarżony o prowadzenie bez wymaganego zezwolenia działalności w zakresie obrotu instrumentami finansowymi na rynku , na , oraz oszustwa na łączną kwotę prawie 5 mln zł. Odpowie też za to, że zbył zagrożony zajęciem majątek o wartości ponad 1,9 mln zł. Grozi mu nawet 15 lat więzienia.

„Z ustaleń śledztwa wynika, iż w okresie od 14 listopada 2012 r. do 28 października 2013 r. nakłonił 54 osoby do podpisania umów pośrednictwa finansowego i powierzenia mu środków pieniężnych, w celu zainwestowania ich na rynku FOREX. Pokrzywdzeni przekazali mu kwoty od 14 tys. do 340 tys. zł” – powiedział Łapczyński.

Klienci R. otwierali rachunki inwestycyjne w i wpłacali na nie środki finansowe jako tzw. . Równocześnie udzielali swojemu doradcy pełnomocnictwa do nich, przekazywali loginy i hasła oraz zobowiązywali się do zaniechania „samodzielnego wykonywania jakichkolwiek transakcji inwestycyjnych i pieniężnych na rachunkach”.

„K. przekonywał ich do zawarcia umów, twierdząc, że dzięki inwestycjom kupił sześć nieruchomości” – dodał prokurator. Zapewniał też klientów, że ewentualne straty pokryje dzięki specjalnej polisie OC, którą posiada, oraz m.in. właśnie nieruchomościom. Zachętą miały być też m.in. organizowane przez niego dwudniowe spotkania w renomowanym hotelu w Mikołajkach.

„Większość osób, które namówił na inwestycje, była klientami firmy pośrednictwa finansowego; pracował dla niej i obsługiwał ich. Części osób polecił go m.in. inny pracownik tej samej firmy” – wynika z ustaleń śledczych.

Same inwestycje początkowo przynosiły zysk. Po pewnym czasie klienci zaczęli jednak tracić zainwestowane pieniądze; R. tłumaczył to np. przejściowymi trudnościami związanymi z sytuacją ekonomiczną i polityczną. Od września 2013 r. zaczął unikać kontaktu z pokrzywdzonymi, w końcu przestał odpowiadać na wiadomości i ich telefony.

„Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, złożył jednak wyjaśniania” – dodał Łapczyński.

>>> Czytaj też: Padł kolejny rekord. Globalne zadłużenie osiągnęło najwyższy poziom w historii

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj