Ambasador USA: jeśli RB ONZ nie podejmie kroków ws. Syrii, zrobią to USA

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 marca 2018, 17:45
Amerykańska ambasador przy ONZ Nikki Haley oświadczyła w poniedziałek, że jeśli Rada Bezpieczeństwa nie podejmie kroków ws. konfliktu w Syrii, to USA "rozpoczną własną akcję". Waszyngton chce nowej rezolucji ONZ ws. monitorowania sytuacji we Wschodniej Gucie.

"Jeśli będziemy musieli, to Stany Zjednoczone są gotowe do podjęcia akcji" - podkreśliła Haley.

"Nie jest to droga, którą preferujemy, ale jest to droga, którą - jak już pokazaliśmy - poszliśmy już raz i jesteśmy gotowi iść ponownie" - powiedziała Haley, odnosząc się do operacji, jaką USA przeprowadziły rok temu w odpowiedzi na użycie broni chemicznej w Syrii, kiedy to amerykańskie lotnictwo ostrzelało cele należące do syryjskiego reżimu.

USA przedstawiły w poniedziałek sekretarzowi generalnemu ONZ Antonio Guterresowi własną propozycję nowej rezolucji w sprawie "natychmiastowego zaproponowania" mechanizmów nadzoru nad wprowadzaniem w życie wcześniejszej rezolucji RB ONZ wzywającej do zawieszenia broni.

24 lutego RB ONZ przyjęła rezolucję wzywającą do ustanowienia "natychmiastowego" 30-dniowego rozejmu w Syrii w celu umożliwienia ewakuacji rannych ze Wschodniej Guty oraz udzielenia pomocy poszkodowanym. Już kilka godzin po ogłoszeniu decyzji Rady ponownie rozpoczęły się zacięte walki.

Waszyngton zażądał więc w poniedziałek od Rady, by ponownie podjęła rezolucję w sprawie 30-dniowego rozejmu we Wschodniej Gucie.

Sam sekretarz generalny ONZ zaapelował o utworzenie dostępu do Wschodniej Guty dla pomocy humanitarnej.

Ambasador Francji przy ONZ Francois Delattre zwrócił się do Rosji, by "powstrzymała tę krwawą łaźnię", do jakiej dochodzi teraz w Syrii.

Delattre powiedział później dziennikarzom, że ze względu na wpływ Mokwy na sojuszniczy reżim prezydenta Syrii Baszara el-Asada oraz zważywszy na to, "że Rosja uczestniczy w operacjach (wojsk reżimowych), może ona powstrzymać ofensywę lądową i powietrzną" przeciw Wschodniej Gucie.

Wcześniej w poniedziałek Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że na skutek trwającej od 18 lutego ofensywy wojsk rządowych na Wschodnią Gutę - ostatni bastion rebeliantów - śmierć poniosło ponad 1100 osób. Reżim Asada i Rosja tłumaczą, że ofensywa ma na celu położenie kresu ostrzeliwaniu Damaszku przez rebeliantów.

Obserwatorium podało też, że od rozpoczęcia w 2011 roku wojny domowej w Syrii w konflikcie zginęło około 511 tys. osób.

Około 85 proc. ofiar śmiertelnych stanowią cywile, którzy zginęli z rąk sił syryjskiego reżimu i jego sojuszników - podało Obserwatorium. (PAP)

fit/ kar/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj