Nikt nie oszczędza. Co się stało z największą cnotą kapitalizmu?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
30 lipca 2012, 15:51
Zakopane. Fot.flickr/FcoMG // Humming
Zakopane. Fot.flickr/FcoMG // Humming/Inne
To, co mnie spotkało w Zakopanem, jest symptomatyczne dla całego zachodniego świata - pisze Piotr Rosik, dziennikarz DGP.

Całkiem niedawno odwiedziłem po długiej przerwie Zakopane. Wysiadłem na zaniedbanym dworcu kolejowym i nie od razu zauważyłem imponujące zmiany, jakie tu zaszły. Dopiero gdy wyjechałem z centrum, kierując się na Olczę, zacząłem przecierać oczy ze zdumienia. Zobaczyłem mnóstwo nowych domów. Z zewnątrz charakteryzuje je styl, który można by nazwać zakopiańsko-amerykańskim. Wewnątrz domów nie byłem, ale pewien jestem, że w najmniejszych pokojach spokojnie można grać w minigolfa.

„Spora część górali to milionerzy” – pomyślałem zazdrośnie. I zacząłem zastanawiać się nad tym, co jest źródłem tutejszego bogactwa. Miałem trzy pomysły. Najpierw przypominała mi się pewna doktor ekonomii z Krakowa, która pisała pracę badającą skuteczność działania urzędów skarbowych na podstawie tych funkcjonujących w województwie małopolskim. Gdy profesor poprosił o podsumowanie wniosków jednym zdaniem, odparła ponoć: „Nie chcesz płacić podatków, rób biznes w Zakopanem”. Potem przypomniałem sobie o tym, że sporo mieszkańców miasta ma rodziny w USA, bo w latach 70. i 80. był to dość popularny kierunek migracji. No i wreszcie uświadomiłem sobie, że kilka lat temu miasto u podnóża Tatr przeżywało istny najazd zamożnych rosyjskich turystów.

Rzeczywistość okazała się prozaiczna. Objaśniła mi to babinka około siedemdziesiątki, z którą uciąłem sobie pogawędkę w busiku lokalnych linii. Żadne Ruskie – minęło. Unikanie podatków – pomaga, ale nie aż tak bardzo. Rodzina w Ameryce? Przy całej drodze do Olczy wskazała tylko jeden dom wybudowany za dolary. Więc co? Kredyt – 95 proc. nowych domów w Zakopanem zostało sfinansowanych długiem. I ponoć wszyscy narzekają, że kryzys, a raty wysokie. I 30 lat trzeba będzie spłacać. Tymczasem babinka, jak opowiedziała, oszczędzała 18 lat po to, by wybudować własny mały pensjonat. Oczywiście oszczędzać też trzeba umieć. Przede wszystkim trzeba umieć ochronić kapitał przed inflacją, którą niektórzy ekonomiści nazywają ukrytym podatkiem. Być może gdyby oszczędzał facet z dyplomem CFA w kieszeni, mógłby po 30 latach postawić dwa pensjonaty, nie jeden. Ale i tak samozaparcie tej babci godne podziwu.

To, co mnie spotkało w Zakopanem, jest symptomatyczne dla całego zachodniego świata. To, co było kiedyś główną cnotą kapitalisty – oszczędność – odeszło do lamusa. Teraz modna jest konsumpcja za pożyczone pieniądze. A do czego to prowadzi? Długi państw i społeczeństw są gigantyczne, indeksy spadają, rośnie bezrobocie. Pytanie – dokąd finansowanie długiem zaprowadzi górali?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj