W najbliższych miesiącach małe szanse na podwyżki w firmach, realne zarobki spadną

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 listopada 2012, 10:22
Praca
Praca/ShutterStock
Tym razem nie uda się uniknąć redukcji etatów w gospodarce – twierdzą ekonomiści, choć fali zwolnień nie prognozują. W najbliższych miesiącach trudno będzie wywalczyć u szefa podwyżkę.

– Okres dekoniunktury to jest trudny okres na rynku pracy. Jak przedsiębiorstwa mają do czynienia z niskim popytem, to ich zapotrzebowanie na pracowników również maleje. To sprawia, że moce przetargowe pracowników są niskie – mówi Agencji Informacyjnej Newseria Marta Petka-Zagajewska, główna ekonomistka Raiffeisen Banku.

Wynegocjowanie podwyżki w czasie trwającego obecnie spowolnienia może być więc trudne. Tym bardziej, że pracodawcy myślą o czymś przeciwnym – będą raczej zamrażać fundusze w obawie przed kryzysem, a nawet o cięciu kosztów.

– To sprawia, że w perspektywie najbliższych kilku miesięcy maksymalne wzrosty wynagrodzeń, które będziemy mogli obserwować, to są okolice 3 procent. Biorąc pod uwagę, że inflacja kształtuje się jeszcze powyżej 3 proc., realnie te wynagrodzenia będą niższe niż rok wcześniej – wyjaśnia ekonomistka.

We wrześniu przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło ponad 3 640 zł. To oznacza spadek o 1,2 proc. w stosunku do sierpnia, a w ujęciu rocznym tylko nieznaczny wzrost – o 1,6 proc. To był trzeci miesiąc z rzędu ujemnej realnej dynamiki wynagrodzeń (-2,1 proc. w porównaniu do września 2011 roku).

Presję na wzrost płac obniża przede wszystkim wysokie bezrobocie. Choć – zdaniem Marty Petki-Zagajewskiej – polski rynek pracy do tej pory dobrze radził sobie ze spowolnieniem gospodarczym.

– Podczas pierwszej fali kryzysu bezrobocie było jedną z tych zmiennych, które zaskoczyły najbardziej pozytywnie. Pozytywnie nie dlatego, że spadało, ale dlatego, że wzrosty bezrobocia były naprawdę umiarkowane. My zakładamy, że tym razem nie uda się uniknąć części zwolnień w gospodarce i wzrostu stopy bezrobocia, natomiast cały czas sądzimy, że ten schemat zostanie powtórzony – prognozuje główna ekonomista Raiffeisen Bank.

Dzięki temu, że pracodawcy będą szukali oszczędności nie w redukcji etatów, tylko w innych kosztach, bezrobocie w przyszłym roku nie powinno wzrosnąć „istotnie wyżej niż 14 proc.”

– Myślę, że w tym roku uda nam się zakończyć jeszcze poniżej tego poziomu – przekonuje Marta Petka-Zagajewska.

W ustawie budżetowej na przyszły rok rząd zakłada stopę bezrobocia na poziomie 13,6 proc.

Dane z rynku pracy przekładają się na decyzje zakupowe Polaków. W związku z tym w kolejnych kwartałach ekonomiści spodziewają się słabnącej dynamiki konsumpcji prywatnej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Newseria.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj