Białoruski politolog uciekł na Ukrainę po wywiadzie Pratasiewicza w TV

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
5 czerwca 2021, 21:36
Przejście graniczne między Białorusią, Rosją a Ukrainą
Shutterstock
Białoruski politolog Arciom Szrajbman poinformował w sobotę, że wyjechał ze swego kraju na Ukrainę po emisji wywiadu z Ramanem Pratasiewiczem w białoruskiej telewizji państwowej, w którym wspomniano jego nazwisko.

Analityk powiedział białoruskiemu portalowi Nasza Niwa, że obecnie przebywa na Ukrainie. "Jestem tu dlatego, bo ryzyko przebywania na Białorusi bardzo wzrosło po tych zarzutach, które wybrzmiały w wywiadzie Pratasiewicza: że rzekomo koordynowałem protesty, doradzałem aktywistom i kanałom, co i jak robić itd." - dodał.

Zaznaczył przy tym, że Pratasiewicz "bardzo wyolbrzymił" stopień jego wpływu na ten proces. Szrajbman podkreślił, że do jesieni był członkiem jednego z czatów, ale obserwował tam tylko wpisy innych osób, ponieważ było to dla niego interesujące z punktu widzenia analityka. Wskazał, że szczegóły dotyczące akcji protestacyjnych były ustalane telefonicznie, a on nie brał udziału w tych rozmowach.

Na swoim kanale w serwisie Telegram Szrajbman napisał, że nie żywi do Pratasiewicza urazy. "Nie wiemy, jaką piwnicę w ŁRL (separatystycznej tzw. Ługańskiej Republice Ludowej w Donbasie na Ukrainie - PAP) i jaki los dla jego dziewczyny mu przedstawiono w przypadku odmowy udzielenia tego wywiadu. Zakładników się nie osądza" - zauważył.

Aresztowany w Mińsku opozycyjny dziennikarz Raman Pratasiewicz udzielił wywiadu białoruskiej telewizji państwowej, w którym skrytykował białoruską opozycję oraz krytyczny wobec Mińska kanał NEXTA, ujawnił szereg informacji o środowisku opozycyjnym i wysunął oskarżenia m.in. pod adresem działaczy i mediów. Polsce i Litwie, które wspierają opozycję, zarzucił, że robią to dla własnych korzyści politycznych.

Pratasiewicz, który został zatrzymany 23 maja po przymusowym lądowaniu w Mińsku samolotu linii Ryanair i od tamtej pory przebywa w areszcie, w wyemitowanym w czwartek wywiadzie dla stacji ONT ze łzami w oczach wyraził skruchę i zapewnił, że współpracuje ze śledztwem, udzielając wszelkich możliwych informacji. Białoruskie media niezależne odniosły się do tej rozmowy z dużą rezerwą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj