Polityka zastąpiła religię. Konflikt izraelsko-palestyński jest na rękę wszystkim zaangażowanym stronom

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
23 maja 2021, 14:00
Izrael Palestyna
<p>Konflikt izraelsko-palestyński</p>/Shutterstock
Poza Bogiem i historią odpowiedzialność za dramatyczny stan rzeczy na styku Izraela i Palestyny ponoszą politycy

W konflikcie izraelsko-palestyńskim znów leje się krew. Politycy z różnych stron świata wygłaszają akty strzeliste, wzywając do pokoju, a internauci spierają się, kto ponosi odpowiedzialność za jatki, kto jest tu zbrodniarzem, a kto niewinną ofiarą.

W tym konflikcie tak naprawdę nie ma jednego winnego. A ciekawsze i bardziej twórcze od jego poszukiwania na siłę jest wyciągnięcie wniosków z dynamiki zachodzących procesów i ocena ich możliwych konsekwencji.

Bóg, historia i polityka

Co do odpowiedzialności: jeśli już, to należałoby obsadzić w roli winnego Fatum vel Los, albo – jak kto woli – Boga (notabene, w gruncie rzeczy wspólnego dla zwaśnionych grup, choć czczonego w różnych językach i w oparciu o inne święte księgi). Bo to odwieczna „siła sprawcza” stworzyła ten tygiel ludów, kultur i wiar, wciśniętych w pełen mistycznych i symbolicznych znaczeń zakątek świata.

Kto z grubsza zna historię, ten wie, że nie ma sensu w oparciu o nią doszukiwać się w tego rodzaju sporach jedynej racji oraz bezspornych praw do danej ziemi. Cywilizacja ludzka jest wszakże, z drobnymi wyjątkami, cywilizacją migrantów – spadkobierców wielkich i małych przemieszczeń, zbrojnych lub pokojowych, zasiedlania terytoriów, czystek etnicznych dokonywanych na poprzednikach lub stopniowego stapiania się z nimi w nowy etnos. I czy się to komuś podoba, czy nie – historyczne prawa można zazwyczaj łatwo uzasadnić na parę przeciwstawnych sposobów; wystarczy, że inaczej dobierzemy stulecie, w którym poszukamy stosownych argumentów.

Nie inaczej jest na Bliskim Wschodzie – także na dzisiejszym, newralgicznym styku palestyńsko-izraelskim. Przodkowie współczesnych Żydów byli gospodarzami (a precyzyjniej: współgospodarzami) tych terenów przez wiele wieków, ale też niepierwotnymi. Na pewnym etapie historycznych burz obszary starożytnego Izraela zostały zdominowane przez ludność arabską (przy czym narzucenie kultury i języka, a także islamskiej odmiany religijności, nastąpiło wskutek podboju militarnego w VII w. naszej ery). Warto przy okazji pamiętać, że samo słowo „Palestyńczycy” i „Palestyna”, czyli arabskie Filastīn, pochodzi od hebrajskiego określenia dawnego ludu Filistynów: Plisztim – co oznaczało „przybysze”, „wędrowcy”. A niektórzy z owych „wędrowców” przybyli na sporne terytorium całkiem niedawno.

Poza Bogiem i historią odpowiedzialność za dramatyczny stan rzeczy ponoszą również politycy. Poczesne miejsce wypada tu przyznać tym liderom zwycięskiej Ententy, którzy po zakończeniu I wojny światowej w zaciszu londyńskich oraz paryskich gabinetów rysowali nową mapę polityczną regionu. Brytyjczycy mieli polityczny dług i wobec Arabów, i wobec Żydów, których wykorzystali w zmaganiach wojennych przeciw Imperium Osmańskiemu, sojusznikowi Niemiec i Austro-Węgier. Londyn przyznany przez Ligę Narodów mandat bliskowschodni próbował jednak wykorzystać głównie do strategicznego zabezpieczenia flanki Kanału Sueskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj