Forsal logo

Skandal w USA. Były doradca Trumpa przyznał się do przetrzymywania tajnych danych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
dzisiaj, 17:24
John Bolton
B. doradca Trumpa Bolton przyznał się do przetrzymywania informacji niejawnych/ShutterStock
Były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA John Bolton przyznał w piątek, że nielegalnie przechowywał informacje niejawne wykorzystywane przy pisaniu książki. W wyniku ugody polityk, który od lat pozostaje w konflikcie z Donaldem Trumpem, może zostać skazany na karę do 5 lat pozbawienia wolności.

Ugoda Johna Boltona z prokuraturą federalną

Deklaracja Boltona to wynik ugody zawartej z prokuraturą federalną, która pierwotnie postawiła mu 18 zarzutów związanych z przetrzymaniem, wykorzystaniem i przekazywaniem informacji niejawnych po odejściu z Białego Domu. W ramach ugody Bolton zgodził się przyznać do jednego zarzutu oraz wpłacić 2,25 mln dol. kary. W zamian zamiast potencjalnie kilkudziesięcioletniego wyroku grozi mu do pięciu lat więzienia, choć zespół polityka liczy, że uniknie on pozbawienia wolności.

O wymiarze kary zdecyduje w późniejszym terminie sędzia federalny Theodore Chuang z sądu okręgowego w Greenbelt w Marylandzie pod Waszyngtonem.

Spór polityczny wokół Donalda Trumpa i śledztwo w sprawie Boltona

Skłócony z Trumpem Bolton pierwotnie zarzucał administracji Trumpa, że zarzuty były motywowane politycznie, choć śledztwo w jego sprawie prowadzono również za poprzedniej administracji.

W akcie oskarżenia, politykowi zarzucono wysłanie ponad tysiąca stron „wpisów przypominających pamiętnik” dwóm krewnym oraz bezprawne przechowywanie dokumentów związanych z obronnością narodową w ramach przygotowań do napisania książki. Książka ta, pt. „The Room Where it Happened”, była szczegółowym i krytycznym wobec prezydenta opisem kilkumiesięcznej służby Boltona jako doradca Trumpa w Białym Domu podczas jego pierwszej kadencji.

Trump chciał ścigać Boltona za wykorzystanie w niej informacji niejawnych jeszcze w pierwszej kadencji, jednak prokuratura nie zgromadziła wówczas odpowiednich dowodów.

Z aktu oskarżenia wynika, że przełom w sprawie mógł nastąpić po włamaniu irańskich hakerów na skrzynkę e-mailową Boltona i ujawnieniu materiałów, które przesyłał członkom swojej rodziny na potrzeby napisania książki.

Bolton jest jednym z szeregu przeciwników Trumpa, przeciwko którym kontrolowana przez prezydenta prokuratura wszczęła śledztwo. Jest jednak dotąd jedynym, w przypadku którego postawione zarzuty mogą zaowocować skazaniem.

Zarzuty dla Boltona są podobne do tych, które usłyszał sam Trump w ramach śledztwa specjalnego prokuratora Jacka Smitha. Tamto śledztwo zostało jednak umorzone przez sąd jeszcze przed wyborami 2024 r., bo sąd uznał, że Smith został powołany na stanowisko niezgodnie z prawem.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zdjęcie - Łukasz Dobrzyński
oprac. Łukasz Dobrzyński

Wydawca z kilkunastoletnim doświadczeniem. Z Gazetą Prawną związany od 4 lat. Prywatnie miłośnik motocykli i podróżowywania. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRosja nadal zagrożeniem dla Europy. Eksperci ostrzegają przed odbudową armii »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj