DGP

Pomnik Kościuszki w Waszyngtonie jest już czysty?

Nie. Ale tym się nie martwię, przecież graffiti można zmyć. Zresztą nikt specjalnie nie dewastował tego pomnika, bo jest poświęcony Kościuszce, to była po prostu kolejna powierzchnia do zamazania.

Reklama

Widziałam sondę z czarnoskórymi Amerykanami…

Ja też ją widziałem. Pytani, czy wiedzą, kim był Tadeusz Kościuszko, nic nie potrafili powiedzieć. A szkoda. Bo patron naszej organizacji, Fundacji Kościuszkowskiej, był jak na czasy, w których żył, dość progresywny. W testamencie zapisał przecież, że część jego majątku Thomas Jefferson ma przeznaczyć na wykupienie niewolników, zapewnienie im godziwego życia oraz naukę. Jefferson, trzeci prezydent USA, woli przyjaciela nie wykonał, zaś testament został ostatecznie unieważniony przez Sąd Najwyższy w latach 50. XIX w. Nikt nie chciał tworzyć precedensu, by przeznaczać pieniądze na tak „niegodziwe” cele. Kościuszko nie przystawał do swoich czasów. Przecież podczas insurekcji 1794 r. miał oddział żydowski, on też włączył chłopów do walki o niepodległość Polski.

Teraz jest ten moment, żeby zacząć mówić w Ameryce o Kościuszce, żeby film o nim zrobić.

I mam mówić patetycznie, że dołożymy starań? Że powinien powstać hollywoodzki film o nim? W wyniku ostatnich wydarzeń pokazujemy Kościuszkę jako wzór tolerancji.

Lobbować pan może.

Lobbuję. Jednak żaden hollywoodzki reżyser nie weźmie pieniędzy od rządu. Ani od polskiego, ani żadnego innego. Wiem, że w Polsce szybko by się znalazły środki na taki film, skoro są na płatne artykuły w amerykańskich gazetach i inne działania. No, ale umówmy się, to jest propaganda, a tu propagandy nikt nie chce robić.

Pan mieszka w Stanach od prawie 20 lat.

A od czterech lat kieruję Fundacją Kościuszkowską.

Z siedzibą na nowojorskim Manhattanie.

Fundacja ma już prawie 100 lat, została założona w 1925 r. Wczoraj pojechałem na Manhattan zobaczyć, czy budynek nie jest zniszczony. W okolicy jest wiele sklepów luksusowych marek, teraz okna pozabijano płytami wiórowymi. Sprawdziłem, czy u nas wszystko w porządku, czy nikt nas nie ograbił. W końcu posiadamy imponującą kolekcję polskiego malarstwa. To, co się dzieje nocami w miastach, to nie są protesty antypolicyjne czy antypaństwowe, tylko wandalizm i rabunek. Ci, którzy naprawdę protestują przeciwko brutalności policjantów, którzy zabili George’a Floyda, nie niszczą i nie rabują.

A może to też protest biednych przeciwko bogatym?

Na początku marca wróciłem z Polski do Stanów, właśnie zaczęły tu obowiązywać restrykcje związane z pandemią – miasto było puste, patroli było mniej, za to coraz więcej wybitych szyb. Protestujący z napisami „I can’t breathe” odcinają się od kryminalnych akcji prowadzonych przez dość dobrze zorganizowane grupy, które wykorzystują chaos. Tych grup jest więcej, bo i ludzi, którzy przez lockdown stracili pracę, jest znacznie więcej.

>>> CAŁY WYWIAD W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP