Jeszcze do ubiegłego roku Czechy podchodziły do walki z zanieczyszczonym powietrzem dość selektywnie. Tak zwana "niska emisja", czyli pochodząca z lokalnych kotłowni i domowych pieców, była likwidowana jedynie na północnym wschodzie kraju, czyli tam, gdzie środowisko jest najbardziej skażone. Każdy, kto zdecydował się zastąpić stary węglowy piec nowoczesnym kotłem centralnego ogrzewania, dostał od państwa dofinansowanie, które często było w stanie pokryć całość inwestycji.

Po spektakularnym sukcesie tej akcji ministerstwo środowiska postanowiło rozszerzyć ją na cały kraj. Przy czym nadal zachowane są dotychczasowe priorytety - czyli im bardziej zanieczyszczony region, tym większe dofinansowanie.

Według danych ministerstwa środowiska, do 2022 roku Czesi muszą wymienić ponad 360 tysięcy starych kotłów.

>>> Czytaj też: Polska po 1989 r. doświadczyła katastrofy przemysłowej. Czy możemy jeszcze odbudować nasz potencjał?