W związku z atakami belgijska policja zatrzymała już 7 osób i planuje kolejne przeszukania. W śledztwie prowadzonym przez belgijską prokuraturę często pada nazwa Molenbeek - brukselskiej dzielnicy, zamieszkanej głównie przez imigrantów, która nie ma najlepszej opinii i o której mówi się, że wychowuje fanatyków religijnych.

Kilka ostatnich ataków terrorystycznych miało związek z tą dzielnicą. 26-letni Marokańczyk, który w sierpniu otworzył ogień do pasażerów w pociągu relacji Amsterdam-Paryż, kupił broń w Molenbeek. Tu także mieszkał jeden ze sprawców zamachów w Madrycie z 2004 roku.

Premier Belgii Charles Michel przyznał, że sytuacja jest poważna. "Niemal każdy trop prowadzi nas do dzielnicy Molenbeek, która jest wielkim problemem i musimy sobie z tym poradzić. Oprócz działań prewencyjnych, konieczne są także działania represyjne" - skomentował premier Belgii Charles Michel.

Zaprowadzenie porządku w dzielnicy Molenbeek zapowiadał też wczoraj belgijski minister spraw wewnętrznych. Presja wywierana jest na policjantów i lokalnych polityków, którzy do tej pory przymykali oczy na to co dzieje się w brukselskiej dzielnicy. 

>>> Czytaj też: To nie koniec terroru. Premier Francji ostrzega przed kolejnymi zamachami w Europie

Wylęgarnia dżihadystów

Belgijskie media poświęcają dużo uwagi przyczynom, dla których Belgia stała się wylęgarnią dżihadystów. Chodzi głównie o stolicę kraju, skąd pochodzą podejrzani o udział w paryskich zamachach.

Niedbałe zarządzanie dzielnicą, tworzenie gett, w których ukrywają się terroryści, przymykanie oka na działalność radykalnym imamów i brak rozwiązań dla młodych ludzi, którzy wpadają w pułapkę dżihadyzmu - to według belgijskich mediów główne powody dla których brukselska dzielnica Molenbeek wytykana jest dziś palcem za to, że stała się gniazdem terrorystów. Zdaniem komentatorki dziennika "Le Soir", nie można dłużej udawać, że nie ma problemu dżihadyzmu w Brukseli, że nie ma problemu Molenbeeku. W jej opinii, konieczne są bardzo pilne działania skierowane przeciwko terrorystom, ale także pomoc dla młodych ludzi, by nie ulegali radykalnym hasłom.

Podobnie pisze dziennik "La Libre Belgique", w którym czytamy, że brak prawdziwej polityki integracji imigrantów doprowadził do tego, iż dżihadyści bez większych przeszkód prowadzą swoją działalność w Brukseli - wbrew woli jej mieszkańców , którzy chcą tylko pokoju.