Takie są założenia projektu nowelizacji dwóch ustaw: o administracji podatkowej i systemie ubezpieczeń społecznych, który już trafił do Sejmu. Jego autorzy (grupa posłów PiS) chcą, aby urzędnicy skarbowi i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zaczęli wymieniać się danymi. Wprawdzie formalnie jest to możliwe już dziś, jednak w praktyce okazuje się nieefektywne. Obie instytucje przesyłają sobie bowiem w ten sposób duże, zanonimizowane zbiory danych, z których nie mogą wyodrębnić informacji dotyczących poszczególnych osób i podmiotów.

Dlatego projekt zakłada, że zarówno urząd skarbowy, jak i ZUS będą mogły mieć pełen ogląd sytuacji majątkowej zwykłego Kowalskiego. W jedną stronę popłyną najważniejsze informacje dotyczące naszych osobistych rozliczeń podatkowych, w drugą – dane, że np. ktoś co miesiąc regularnie opłaca składki, mimo że przed fiskusem deklaruje brak dochodów.

ZUS łatwo skontroluje, czy osoba, która opłaca składki za granicą, nie robi tego tylko po to, aby zaoszczędzić na nich w kraju. Fiskus z kolei upewni się, czy korzystający z ulgi rehabilitacyjnej jest faktycznie osobą niepełnosprawną.

Na zmianie przepisów skorzystać ma zarówno budżet państwa, jak i Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Chodzi o uszczelnienie systemu poboru danin i poprawienie ich egzekucji.

Temu celowi ma również służyć przyjęty wczoraj przez rząd projekt zaostrzenia kar za wystawianie pustych faktur i posługiwanie się nimi. Najwyższa przewidziana w nim kara to aż 25 lat więzienia (czyli podobnie jak w przypadku zabójstwa). Sąd będzie mógł ją wymierzyć, gdy łączna wartość towarów i usług wykazanych w fałszywej fakturze będzie większa niż 5 mln zł.

Co do zasady, za podrabianie, przerabianie i używanie pustych faktur będą groziły kary pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Jeśli jednak wartość towarów i usług wykazanych na pustej fakturze przekroczy 1 mln zł, kara nie będzie mogła być niższa niż 3 lata więzienia. ⒸⓅ 

>>> Polecamy: Francuski rząd zaczyna kampanię wyborczą. Obniży podatki o miliard euro