Andrej Babisz: Nigdy nie odejdę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
16 listopada 2018, 13:31
Premier Czech Andrej Babisz oświadczył w piątek, że nie zamierza zrezygnować z funkcji. „Nigdy nie odejdę, niech wszyscy sobie to zapamiętają” – oznajmił. Skrytykował dziennikarzy mediów publicznych za stwarzanie, jak to określił, atmosfery kryzysu rządowego.

Wypowiedź szefa rządu związana jest z zarzutami jego syna, Andreja Babisza młodszego, który w wywiadzie opublikowanym 12 listopada przez telewizję portalu Seznam.cz, powiedział, że na polecenie ojca miał być porwany i przetrzymywany na Krymie. Premier zaprzecza, a twierdzenia syna przypisuje schizofrenii, na którą ten cierpi.

„Jeżeli zostanę odwołany, to w porządku. Całą sprawę odbieram jako pucz i akcję godną służb specjalnych” – powiedział w piątek rano, przed oblotem do Brukseli premier.

„Chcę, żeby dziennikarze pozwolili pracować policji i organom, które prowadzą dochodzenie w sprawie Bocianiego Gniazda” - mówił, nawiązując do śledztwo w sprawie finansowania ośrodka hotelowo-konferencyjnego Bocianie Gniazdo (Czapi Hnizdo). „Nie widzę powodu, dla którego niektórzy dziennikarze wyręczają organy śledcze i prowadzili śledztwo, wykorzystując stan psychiczny mojego syna. Uważam to za skandal” – podkreślał premier.

W odpowiedzi na uwagi ojca o chorobie psychicznej, Babisz młodszy miał w czwartek wysłać e-mail do dziennikarzy Seznam.cz, w którym zarzucił ojcu kłamstwo i prosił o pomoc policję.

W piątek na konferencji prasowej komendant praskiej policji płk Jan Ptaczek powiedział, że funkcjonariusze bez powodzenia próbują się skontaktować z Babiszem młodszym. Po emisji wywiadu z synem premiera, w którym ten mówił o porwaniu, a także po informacji o e-mailu z prośbą o pomoc, policja wszczęła śledztwo. „Od czwartku staramy się nawiązać bezpośrednie kontakt z autorem. Zgodnie z aktualnymi informacjami dotychczas się to nie udało – mówił komendant praskiej policji. Andrej Babisz młodszy mieszka w Szwajcarii i ma szwajcarskie obywatelstwo.

Syn premiera jest także objęty śledztwem, które toczy się od stycznia 2015 roku. Jak podkreślał w piątek prokurator Martin Erazim, „przebiega ono w sposób standardowy”. Śledztwo dotyczy finansowania ośrodka Bocianie Gniazdo w powiecie Beneszov w środkowych Czechach. W związku z tą sprawą dwukrotnie - w poprzedniej i obecnej kadencji Izby Poselskiej - premier został pozbawiony immunitetu. Główny zarzut dotyczy formalnego i ograniczonego w czasie wyłączenia inwestycji z należącego do Babisza koncernu Agrofert, by dzięki temu mógł on skorzystać z unijnego wsparcia dla małych i średnich firm. Po kilku latach, gdy warunki przyznania dotacji zostały dotrzymane, ośrodek powrócił do Agrofertu. Prokuratura postawiła Babiszowi zarzut wyłudzenia dotacji. Śledztwem objętych jest kilka osób, w tym członkowie rodziny Babisza, którzy mieli formalny związek z Bocianim Gniazdem i Agrofertem. Wśród nich jest syn i córka premiera.

Do rzekomego porwania Babisza młodszego miało dojść w 2015 lub 2016 r., a jego celem miało być to, by nie mógł on składać zeznań w sprawie Bocianiego Gniazda.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: Czechyświat
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj