Z końcem czerwca upływa termin rozliczenia obowiązku oszczędności energii przez grupę zobowiązanych przedsiębiorstw. Co istotne, najpopularniejsze białe certyfikaty, którymi można rozliczyć ten obowiązek, tzw. przetargowe miały stracić też tego dnia ostatecznie swoją ważność. To budziło w ostatnich miesiącach liczne protesty, ponieważ setki tysięcy certyfikatów zostałoby w kieszeniach inwestorów, a ci mieliby prawo poczuć się oszukani przez państwo.

Tak się nie stanie. Jak można było się spodziewać, ustawa o efektywności energetycznej będzie znowelizowana. W projekcie, jaki przedłożyli w ubiegłym tygodniu w Sejmie posłowie (zmiana ustawy o cenach prądu zwana ustawą o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw, ustawy o efektywności energetycznej oraz ustawy o biokomponentach i biopaliwach ciekłych) okres ważności certyfikatów przetargowych wydłuża się o dwa lata - do 30 czerwca 2021 r.

Kto wierzył, ten zarobi

Od miesięcy Ministerstwo Energii było torpedowane interpelacjami w tej sprawie. O przedłużenie terminu ubiegali się inwestorzy - w tym szczególnie samorządy, spółdzielnie, zarządcy nieruchomości, którzy wygrali przetargi na inwestycje w oszczędność energii. Było to jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów ustawy o efektywności energetycznej w 2016 r.

W pięciu przetargach w latach 2013-16 przyznano ok. 1,3 mln białych certyfikatów (symbol na giełdzie PMEF). Spora grupa z nich nie została jeszcze umorzona. Szacunki mówią o ok. 400 tys., choć - jak zastrzega resort energii w odpowiedzi na jedną z interpelacji - do danych należy podchodzić z dystansem. Ponieważ na rynku funkcjonują różne certyfikaty, nie tylko przetargowe, ale też roczne i bezterminowe - to dane mogą okazać się nietrafione. Jedno pozostaje pewne - grupa niezadowolonych jest duża.

Niepewność związana z dalszym losem najpopularniejszych certyfikatów spowodowała, że ich notowania na giełdzie spadły od początku roku dziesięciokrotnie - z ponad 300 zł /toe do mniej niż 30 zł/toe.

Teraz, zdaniem ekspertów, jest szansa na odbicie. Ale uczestnicy rynku nie są pewni, jak na to zareaguje giełda praw majątkowych i spodziewają się dużego zamieszania. Sesje odbywają się tylko we wtorki i w czwartki. W ostatni czwartek, tuż przed wpłynięciem poselskiego projektu zmiany ustawy, notowania sesyjne zaczęły się od 25zł/toe, a ostatnia transakcja była na poziomie 30zł/toe (ale tylko jedna w tej maksymalnej cenie). Obrót wyniósł tego dnia 4332 toe.

To nie koniec dobrych wiadomości. Jak można odzyskać pieniądze? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Autor: Magdalena Skłodowska, WysokieNapiecie.pl